Była oferta zamrożenia brexitu na 5 lat. Tę propozycję Brukseli ujawniają dziś brytyjskie media. Otrzymał ją zastępca premier Theresy May, David Lidington, od sekretarza generalnego Komisji Europejskiej Martina Selmayera. Brytyjski polityk ujawnia jej treść w filmie dokumentalnym o brexicie, który dziś wieczorem wyemituje telewizja BBC.

Takie śmiałe propozycje nie padają przy okrągłym stole. Ta złożona została Wielkiej Brytanii nieoficjalnie i poufnie. Niemniej była poważna. Martin powiedział: "włóżmy brexit do lodówki na 5 lat i zobaczymy co się stanie, czy nie uda na się nam w tym czasie wypracować nowego przymierza dla całej Europy" - wspomina wicepremier David Lidington.

Jak zauważają komentatorzy, te słowa mogły sugerować, że Unia Europejka, by uniknąć chaotycznego brexitu, gotowa była zmodyfikować zasady, jakie obowiązują w całej Wspólnocie. Nie dowiemy się jednak, jakie faktycznie były intencje Selmayera, ponieważ jego propozycja została odrzucona. Strona brytyjska uznała, że wynik referendum musi zostać w pełni uhonorowany, w przeciwnym razie Wielkiej Brytanii groziłaby utrata zaufania do polityków i społeczny chaos.

W wywiadzie udzielonym BBC w późniejszym terminie Martin Selmayer wspomniał, że premier Theresa May wielokrotnie dawała Brukseli do zrozumienia, że jeśli ustąpi ze stanowiska, Brukselę czekać będzie znacznie bardziej skomplikowana alternatywa. Nazwisko Borisa Johnsona - faworyta w wyścigu o fotel premiera - nie zostało wymienione, ale takie sugestie padły. Jak powiedział, według Brukseli Londyn nie był przygotowany na bezumowne opuszczenie Unii, ponieważ nie podjęto w tym celu odpowiednich przygotowań. My byliśmy przygotowani na twardy brexit, a Wielka Brytania nie - zaznaczył.

W innym wywiadzie główny negocjator unijny Michel Barnier podkreślił, że groźba twardego brexitu nigdy formalnie nie została przedstawiona podczas negocjacji. Poza tym zawsze uważał, że takie rozwiązanie przyniosłoby Wielkiej Brytanii olbrzymią szkodę - ekonomicznie, politycznie, a także w kategoriach społecznych.

Obaj kandydaci na stanowisko brytyjskiego premiera, Boris Johnson i Jeremy Hunt, są przekonani, że renegocjacje w sprawie brexitu są możliwe i uda im się uzyskać dla Wielkiej Brytanii lepsze warunki opuszczenia Wspólnoty niż te, które wynegocjowała premier Theresa May. Bruksela stanowczo odrzuca ewentualność wznowienia rozmów.