​Zaledwie 15 minut zajęło unijnym ministrom ds. europejskich omówienie kwestii praworządności w Polsce. Poza wystąpieniem wiceszefa KE Fransa Timmermansa głos zabrał jedynie przedstawiciel Polski.

Wiceszef Komisji Europejskiej Frans Timmermans i polski ambasador Andrzej Sadoś. /OLIVIER HOSLET /PAP/EPA

Wiceszef KE Frans Timmermans przypomniał, że w piątek jest wysłuchanie w Trybunale Sprawiedliwości Unii Europejskiej nt. środków tymczasowych w sprawie SN, a 19 listopada mija termin złożenia przez Polskę pierwszego raportu nt. wdrożenia tych środków.

Wyraźnie punkt ciężkości przesunął się w stronę unijnego Trybunału - mówi jeden z unijnych dyplomatów. Jego zdaniem to może być jeden z powodów, dla których nie było żadnej dyskusji ministrów po tym, jak głos zabrali wiceszef KE Frans Timmermans i polski ambasador Andrzej Sadoś, który zastępował wiceministra Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

Na spotkaniu nie było Konrada Szymańskiego, co obniżyło rangę tego spotkania i - zdaniem niektórych rozmówców dziennikarki RMF FM - mogło zniechęcić ministrów UE do zabierania głosu.

Polscy dyplomaci przekonują raczej, że to zapowiedź premiera Mateusza Morawieckiego o "konkretnych krokach", które Polska zamierza zrobić do 19 listopada. Timmermans powiedział jednak za zamkniętymi drzwiami, że martwią go dwie kwestie: to, że polski rząd uważa, że konieczna jest zmiana w prawie, aby wdrożyć wytyczne TSUE w sprawie Sądu Najwyższego oraz kontynuacja postępowań dyscyplinarnych wobec sędziów sprzeciwiających się reformie sądownictwa.

Ta pierwsza sprawa oznacza, że KE uważa, że postanowienie TSUE o środkach tymczasowych powinno stać się prawem i nie wymaga ono nowelizacji ustawy o SN. Tymczasem polskie władze zapowiedziały prace legislacyjne. W samym TSUE można natomiast usłyszeć, że sprawa nie jest rozstrzygnięta i że możliwe są dwa rozwiązania - albo dostosowanie poprzez przyjęcie bezpośrednio postanowienia TSUE, albo poprzez nowelizację ustawy o SN.

Timmermans poinformował także o liście pierwszej prezes Sądu Najwyższego do Komisji Europejskiej, w którym pisała o tym, że 22 sędziów wróciło do pracy. Podnosił także kwestię oświadczenia Krajowej Rady Sądownictwa, która stwierdziła, że pozostający na emeryturze sędziowie są nadal na emeryturze. Polski ambasador zapewniał że do 19 listopada władze ujawnią, w jaki sposób Polska się dostosuje.

Jeszcze przed spotkaniem niemiecki minister ds. europejskich Michael Roth mówił, że jest zadowolony, iż Polska będzie respektować postanowienia TSUE. Chodzi oczywiście o środki zabezpieczające blokujące ustawę o SN.

Z kolei belgijski minister spraw zagranicznych Didier Reynders wyraźnie sugerował, że dzisiejsze spotkanie to przygotowanie do kolejnego wysłuchania Polski.

(ł)