"Paradoksem jest to, że zagrożenie nadchodzi ze strony, z której Europa się go nie spodziewała" - tak o naciskach Donalda Trumpa ws. Grenlandii mówiła Radiu RMF24 dr hab. Małgorzata Zachara-Szymańska z Instytutu Amerykanistyki i Studiów Polonijnych UJ. Jak stwierdziła ekspertka w rozmowie z Tomaszem Terlikowskim, "świat musi wypracować nowe rozwiązania, a nie diagnozować, z czego wynika taka perspektywa i sposób działania, który realizuje Donald Trump".
- Aktualne informacje z całej Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Na platformie Truth Social Donald Trump zapowiedział, że nałoży dodatkowe cła na towary pochodzące z ośmiu krajów europejskich wyrażających poparcie dla Grenlandii. Amerykański prezydent podkreślił, że cła będą obowiązywały do momentu sfinalizowania zakupu arktycznej wyspy.
Prezydent Francji oraz premierzy Szwecji i Wielkiej Brytanii otwarcie sprzeciwili się naciskowi Trumpa i zaznaczyli, że nie uda mu się zaszantażować państw europejskich. Emmanuel Macron podkreślił, że zarówno Francja, jak i Europa są gotowe przyjąć podwyższone cła amerykańskie.
Teraz państwa europejskie, których przemysły zabiegają o to, żeby uzyskiwać jak najlepsze warunki ekonomiczne, są po prostu w trwodze - powiedziała ekspertka.
Jej zdaniem Donald Trump wie, że w obliczu podniesionych ceł wzmocnią się wewnątrzpaństwowe naciski na rządzących, aby zaprzestać wsparcia dla Grenlandczyków w celu ustabilizowania napięć w NATO.
Jak podkreśliła prof. Małgorzata Zachara-Szymańska, jeżeli raz ta tama zostanie przełamana, to ta agresywna polityka będzie narastać, a żądania będą się ponawiać.
Donald Trump w liście do prezydenta Norwegii napisał: "Biorąc pod uwagę, że Twój kraj postanowił nie przyznać mi pokojowej Nagrody Nobla za powstrzymanie ośmiu wojen plus, nie czuję się już w obowiązku myśleć wyłącznie o pokoju".
Prof. Małgorzata Zachara-Szymańska przyznała, co najbardziej zszokowało ją w poczynaniach Trumpa.
Jestem zaskoczona tym, że prezydent Trump nie napisał na końcu listu: "Dziękuję. Pozdrawiam". Pozdrowień tam nie ma. Tam jest groźba i to groźba wyrażona wprost - powiedziała w Radiu RMF24.
Jej zdaniem zamiary przejęcia Grenlandii przez amerykańskiego prezydenta mają bardzo osobisty charakter.
Donald Trump zdaje się mówić: "Nie dostałem tego Nobla, więc mogę sobie na to pozwolić. Teraz będę to robił właśnie dlatego, że mogę" - podkreślała profesor UJ.
Jeżeli Donald Trump wymusi w jakiś sposób dołączenie Grenlandii do terytorium Stanów Zjednoczonych, to będzie to oznaczało, że chodzi tylko i wyłącznie o jego interesy, żeby on zyskał sławę prezydenta, który rozszerzył pierwszy raz od XIX wieku terytorium Stanów Zjednoczonych - podsumowała ekspertka.
W stolicach Danii i Grenlandii odbyły się antyamerykańskie protesty. Jak mówił w Radiu RMF24 nasz amerykański korespondent Paweł Żuchowski, uczestnicy protestów otwarcie nazywali kroki Donalda Trumpa "brakiem szacunku i poszanowania prawa międzynarodowego".
Uczestnicy wskazywali, że słowa Trumpa o możliwym przejęciu Grenlandii mogą doprowadzić do rozbicia sojuszniczej jedności - podkreślał korespondent RMF FM.
Grenlandczycy nie chcą, aby ich kraj stał się 51. stanem USA.
Donald Trump w swoich wypowiedziach wielokrotnie stwierdził, że kontrola nad Grenlandią jest kluczowa dla bezpieczeństwa narodowego USA i sugerował, że Stany Zjednoczone mogą w przyszłości przejąć wyspę, nawet jeśli miałoby to oznaczać naciski wobec NATO lub użycie siły - relacjonował amerykański korepondent RMF FM Paweł Żuchowski.
Według amerykańskich mediów takie wypowiedzi lidera spotykają się nie tylko z ostrą falą krytyki wśród krajów europejskich, ale także wśród obywateli Stanów Zjednoczonych.
Amerykańscy politycy podkreślają, że usiłowanie przejęcia terytorium sojusznika NATO może "poważnie zaszkodzić relacjom transatlantyckim".
Według polityków i ekspertów spór o Grenlandię postrzegany jest nie tylko jako kwestia strategiczna, ale również jako test dla współpracy z sojusznikami i zasad międzynarodowego prawa.
Osiem krajów europejskich, na które amerykański prezydent zamierza nanieść dodatkowe cła, nie ustąpiły w obliczu szantażu.
Wspólne oświadczenie w tej sprawie wydały Dania, Finlandia, Francja, Holandia, Niemcy, Norwegia, Szwecja i Wielka Brytania. W oświadczeniu państwa zapewniły o dalszej solidarności z Królestwem Danii i narodem Grenlandii.
"Jako członkowie NATO jesteśmy zaangażowani we wzmacnianie bezpieczeństwa Arktyki jako wspólnego interesu transatlantyckiego" - tak brzmi część oświadczenia wydanego przez osiem krajów europejskich.
W oświadczeniu zapewniły również o gotowości do "podjęcia dialogu opartego na zasadach suwerenności i integralności terytorialnej".
Na koniec państwa zaznaczyły, że stosowane przez Trumpa groźby celne doprowadzają do podważania stosunków transatlantyckich i zagrażają groźną spiralą degradacji.
Opracowała Julia Rut


