Były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro na antenie Telewizji Republika postanowił zakpić z wydania za nim listu gończego i zadzwonił pod numer, jaki się w nim znalazł. „Widzicie państwo i o to właśnie chodzi, że teraz w całej Polsce dzwonią w sprawie Ziobry poszukiwanego listem gończym” – mówił polityk.
- Bądź na bieżąco! Informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Wczoraj prokurator wydał postanowienie o poszukiwaniu podejrzanego, byłego ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry, listem gończym w związku z nieprawidłowościami w Funduszu Sprawiedliwości. Tak, jak dzieje się to w każdym takim przypadku, wizerunek Ziobry został opublikowany na policyjnych stronach. W ogłoszeniach dotyczących poszukiwanej osoby policja zawsze publikuje też numer, na który należy zadzwonić jeśli wie się, gdzie dana osoba przebywa. Tak też jest w przypadku listu gończego za politykiem PiS.
Były minister sprawiedliwości skomentował działania prokuratury w Telewizji Republika. To jest ta rzeczywistość Żurkowo-Tuskowego wymiaru sprawiedliwości. Tak naprawdę to jest komedia. Polskie przepisy mówią jasno, że list gończy ma zastosowanie wyłącznie na terenie Polski - mówił. Podkreślał, że druga przesłanka do wydania listu istnieje, jeśli miejsce przebywania danej osoby nie jest znane. Wszyscy w Polsce wiedzą, że nie przebywam na terytorium Polski, a więc ta przesłanka odpada. A tym bardziej moje miejsce pobytu jest znane. Przebywam w Budapeszcie lub w Brukseli. Oba adresy mojego pobytu są znane i znajdują się w aktach prokuratury i sądu - mówił.
Ziobro w czasie programu postanowił zadzwonić na numer Komendy Stołecznej Policji wskazany w liście gończym. Nikt jednak nie odebrał, pojawił się komunikat głosowy, że numer jest zajęty (w liście podkreślono, że na ten numer należy dzwonić w godzinach 8:00-16:00 w tygodniu, a w innym przedziale czasowym na 112).
Dzwonią w sprawie Ziobry. Widzicie państwo i o to właśnie chodzi, że teraz w całej Polsce dzwonią w sprawie Ziobry poszukiwanego listem gończym. Problem polega na tym, że prawo mówi... ta prawniczka, która jest w studiu kompromituje się, bo gdyby znała prawo to by wiedziała, że list gończy ma zastosowanie tylko na terenie Polski - mówił były minister sprawiedliwości i dodawał, że w jego sprawie powinien być wydany Europejski Nakaz Aresztowania.
Prokuratura zarzuca byłemu szefowi resortu sprawiedliwości z czasów rządów PiS m.in., że kierował zorganizowaną grupą przestępczą oraz wykorzystywał swoje stanowisko do działań o charakterze przestępczym. Ziobro miał popełnić 26 przestępstw, m.in. wydawać swoim podwładnym polecenia łamania prawa, by zapewnić wybranym podmiotom dotacje z Funduszu Sprawiedliwości, ingerować w przygotowanie ofert konkursowych i dopuszczać do przyznawania środków nieuprawnionym podmiotom.
Prokuratura zarzuca też Ziobrze, że zdecydował o nielegalnym przekazaniu z Funduszu Sprawiedliwości 25 mln zł CBA na zakup inwigilującego oprogramowania Pegasus oraz 14 mln zł na remont Prokuratury Krajowej, mimo braku podstaw prawnych.
Obecnie Ziobro - według jego obrońców - jest objęty ochroną międzynarodową przez władze Węgier, które uznały, że grożą mu prześladowania polityczne.


