Trybunał Konstytucyjny orzekł, że decyzje prezydenta dotyczące wyboru władz Sądu Najwyższego nie wymagają już kontrasygnaty premiera - informuje dziennikarz RMF FM Tomasz Skory. To orzeczenie zmienia dotychczasową praktykę i wzmacnia niezależność głowy państwa w zakresie kształtowania najwyższych organów sądownictwa. Jeden z sędziów nie zgodził się z treścią orzeczenia. Uznał, że TK w nieuzasadniony sposób poszerzył uprawnienia prezydenta.
- Trybunał Konstytucyjny uznał niezgodność z konstytucją przepisów wymagających kontrasygnaty premiera na decyzjach prezydenta dotyczących władz Sądu Najwyższego.
- Orzeczenie zapadło większością głosów, jeden z sędziów zgłosił zdanie odrębne, krytykując poszerzenie uprawnień prezydenta.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Trybunał Konstytucyjny wydał długo oczekiwane orzeczenie dotyczące zasad wyboru władz Sądu Najwyższego. Do tej pory każda decyzja prezydenta w tej sprawie wymagała kontrasygnaty premiera, czyli potwierdzenia jej ważności podpisem szefa rządu. Trybunał uznał, że taki wymóg jest niezgodny z ustawą zasadniczą i od tej pory prezydent będzie mógł samodzielnie powoływać i odwoływać osoby na kluczowe stanowiska w Sądzie Najwyższym.
W uzasadnieniu wyroku sędzia Wojciech Sych podkreślił, że intencją ustrojodawcy było zapewnienie pełnej niezależności sądownictwa od władzy wykonawczej.
Ustrojodawca uznał, że decyzje personalne i organizacyjne dotyczące władzy sądowniczej muszą pozostawać wyłącznie w rękach prezydenta, z pominięciem prezesa Rady Ministrów. Prezydent ma pełnić w ten sposób rolę gwaranta niezależności sądownictwa od władzy wykonawczej, tj. od rządu - powiedział sędzia Wojciech Sych.
Orzeczenie Trybunału nie zapadło jednomyślnie. Sędzia Wojciech Zielonacki zgłosił zdanie odrębne, argumentując, że Trybunał w nieuzasadniony sposób poszerzył uprawnienia prezydenta.
Decyzja Trybunału Konstytucyjnego oznacza istotną zmianę w funkcjonowaniu najwyższych organów sądownictwa w Polsce. Od teraz prezydent będzie miał pełną swobodę w kształtowaniu składu władz Sądu Najwyższego, co może wpłynąć zarówno na tempo, jak i charakter zmian personalnych w tej instytucji.


