Powstała blokująca mniejszość przeciw propozycji Komisji Europejskiej dotyczącej zmian obowiązujących przepisów, które od 2035 roku wprowadzają zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych - ustaliła dziennikarka RMF FM. Tworzą ją między innymi Niemcy, Włochy, Polska i Czechy. Państwa te chcą dalszego złagodzenia przepisów - tak, by producenci mieli więcej czasu na przejście na elektromobilność i dostosowanie się do unijnych celów emisyjnych. Blokująca mniejszość oznacza, że Komisja będzie musiała dalej negocjować i szukać kompromisu.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Jest mocna mniejszość blokująca obecną propozycję KE – potwierdza unijny dyplomata. To wynik dzisiejszej debaty ministrów środowiska UE w Luksemburgu poświęconej przyszłości europejskiej motoryzacji. Dyskusja pokazała głęboki podział między państwami członkowskimi.

Przypomnijmy, że od 2035 roku w UE ma obowiązywać zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych, który KE nieco już złagodziła, proponując m.in. większą elastyczność w realizacji celów emisyjnych.

Polska, Niemcy, Włochy i Czechy chcą dalszych ustępstw

Polska oceniła, że propozycja Komisji Europejskiej jest niewystarczająca.

Uważamy, że propozycja Komisji powinna być bardziej ambitna – powiedział przed rozpoczęciem obrad wiceminister klimatu Krzysztof Bolesta.

Podczas debaty podkreślił, że Polska popiera rozwój elektromobilności, ale według Warszawy UE nie powinna stawiać wyłącznie na samochody elektryczne. Chodzi o to, by dopuścić także inne technologie ograniczające emisję CO₂.

Elektryfikacja transportu to kluczowe zadanie. Musimy być też otwarci na inne rozwiązania, dlatego musimy mieć neutralność technologiczną – mówił.

Warszawa opowiedziała się za wydłużeniem do pięciu lat okresu rozliczania producentów z realizacji norm emisji CO₂, większą elastycznością dla producentów lekkich samochodów dostawczych (chodzi o to, ze przejście na napęd elektryczny jest w przypadku lekkich samochodów dostawczych trudniejsze) oraz szerszym uwzględnieniem różnych technologii ograniczających emisje

Niemcy również uznały, że propozycja Komisji jest nadal zbyt restrykcyjna dla przemysłu motoryzacyjnego. Berlin chce, by producenci mieli więcej czasu na dostosowanie się do nowych wymogów, sprzeciwia się zaostrzeniu przepisów dla hybryd plug-in od 2027 roku oraz postuluje uznanie samochodów napędzanych syntetycznymi e-paliwami za bezemisyjne. Pozwoliłoby to utrzymać sprzedaż części nowych aut spalinowych także po 2035 roku.

Praga zakwestionowała obowiązujące przepisy przewidujące zakaz sprzedaży nowych samochodów spalinowych od 2035 roku.

Bez działań Europa stanie się rynkiem tylko dla importowanych samochodów. Przestanie produkować. To osłabi naszą gospodarkę – mówił czeski minister.

Z kolei Włochy argumentowały, że w obecnej sytuacji geopolitycznej nie można opierać przyszłości europejskiego przemysłu motoryzacyjnego wyłącznie na jednej technologii, ponieważ mogłoby to zagrozić jego przyszłości.

To właśnie wspólne stanowisko Berlina, Rzymu, Warszawy i Pragi doprowadziło do powstania blokującej mniejszości wobec propozycji Komisji Europejskiej.

Po przeciwnej stronie sporu znalazły się Szwecja, Hiszpania i Francja

Szwecja sprzeciwiła się kolejnemu zwiększaniu elastyczności, argumentując, że podważyłoby to wiarygodność unijnej polityki klimatycznej. Podobne stanowisko zajęła Hiszpania, podkreślając, że walka ze zmianami klimatu wymaga utrzymania obecnego kierunku zmian.

Francja ostrzegła natomiast, że dalsze łagodzenie przepisów osłabi inwestycje w elektromobilność. Jej zdaniem paliwa alternatywne nie zastąpią samochodów elektrycznych, ponieważ ich produkcja będzie zbyt mała i zbyt kosztowna.

Jednocześnie Paryż opowiedział się za tym, by unijne wsparcie trafiało przede wszystkim do producentów samochodów i baterii wytwarzanych w Europie. Ten postulat poparła również Polska.

Nie może chodzić tylko o montaż. Chodzi o faktyczną produkcję w Europie – podkreślił Krzysztof Bolesta.

Komisja: Nie ma czasu do stracenia

Komisarz UE ds. klimatu Wopke Hoekstra bronił propozycji Komisji Europejskiej.

Przekonywał, że jej celem jest jednoczesne ograniczenie emisji, zwiększenie konkurencyjności europejskiego przemysłu i uniezależnienie Unii od paliw kopalnych. Podkreślał, że sprzedaż samochodów elektrycznych ponownie szybko rośnie i stanowi już około 20 proc. rynku nowych aut w Europie.

Cypryjska prezydencja przyznała, że w Radzie wyraźnie zarysowały się dwa obozy. Jeden domaga się większej elastyczności i neutralności technologicznej jako sposobu na pogodzenie dekarbonizacji z konkurencyjnością przemysłu. Drugi uważa, że to konsekwentna elektryfikacja jest najlepszą drogą do osiągnięcia celów klimatycznych.

Jak ustaliła dziennikarka RMF FM, powstanie blokującej mniejszości oznacza, że Komisja Europejska będzie musiała wrócić do negocjacji i przedstawić kompromis, który zyska poparcie większej liczby państw członkowskich.

Opracowanie: