Za ustawą zakazującą patostreamingu opowiedział się Senat. Regulacja powstała w wyniku połączenia dwóch projektów: jednego autorstwa KO i drugiego PiS. Teraz ustawa czeka na podpis prezydenta Karola Nawrockiego.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Nazwa "patostream" wzięła się z połączenia słów "patologia" oraz "stream" (ang. strumień). Oznacza nagrywanie i publikowanie albo transmitowanie na żywo materiałów, w których prezentowane są brutalne, wulgarne, obsceniczne, nieprzyzwoite, ordynarne czy szokujące treści.
Nowelizacja Kodeksu karnego zakłada, że za rozpowszechnianie w internecie treści przedstawiających popełnienie przestępstwa godzącego w dobra osobiste, przemoc wobec zwierzęcia lub poniżające traktowanie innej osoby, nawet za jej zgodą, będzie groziła kara pozbawienia wolności do trzech lat. Jeżeli wspomniane treści będą przedstawiały osobę poniżej 18. roku życia, kara będzie wyższa - od 3 miesięcy do 5 lat.
Z zapisów ustawy wynika, że za przestępstwo nie zostaną uznane działania podjęte w ramach działalności artystycznej, edukacyjnej, prasowej, naukowej lub w celu ochrony interesu publicznego.
Głosowana w czwartek ustawa powstała w wyniku połączenia dwóch odrębnych projektów poselskich. Pierwszy z nich złożył klub PiS, drugi, podobnie brzmiący - posłowie KO.
Regulację w wersji przedłożonej przez Sejm poparło 52 senatorów. 26 było przeciw. Nikt nie wstrzymał się od głosu.
W efekcie przedstawiciele izby wyższej nie głosowali nad poprawką przedłożoną przez Stanisława Gogacza z PiS, wedle której kontratyp działalności artystycznej, edukacyjnej, prasowej i naukowej zostałby doprecyzowany i odnosiłby się do działań "uzasadnionych społecznie".
Podobną poprawkę dzień wcześniej, podczas łączonego posiedzenia komisji ustawodawczej oraz praw człowieka i praworządności, planował złożyć senator Krzysztof Kwiatkowski, jednak wycofał się z tej propozycji pod wpływem argumentów przytoczonych w trakcie debaty nad projektem.
W trakcie posiedzenia plenarnego Kwiatkowski jako senator sprawozdawca podkreślał, że patostreamy mają negatywny wpływ na życie młodych osób, co potwierdzają liczne raporty i badania. Co za tym idzie, w imieniu komisji zarekomendował przyjęcie ustawy bez poprawek.
Na pytanie dotyczące tego, kto będzie oceniał, czy zgłoszenie nie dotyczy działalności artystycznej lub edukacyjnej, Kwiatkowski odpowiedział, że na etapie postępowania przygotowawczego prokuratura, natomiast sądowego - sąd. Posłanka Monika Rosa, odpowiedzialna za kształt projektu ustawy złożony przez KO, podkreśliła, że wedle ustawy nie będą karane tzw. czyny bazowe (np. naruszenie czyjejś nietykalności cielesnej), ale fakt ich rozpowszechniania dla zysku finansowego i budowania zasięgów internetowych.
Z tego powodu penalizowane będą także działania, na które obie strony wyraziły zgodę. Rosa wyjaśniła też, że konieczne było wyłączenie bezprawności czynu w niektórych okolicznościach. Po to ten kontratyp, aby wykluczyć na przykład możliwość tego, że ktoś uzna, że "Zbrodnia i kara" jako przedstawienie streamowane w mediach społecznościowych będzie traktowane jako patostreaming - powiedziała.
Ustawa trafi tteraz na biurko prezydenta Karola Nawrockiego. Będzie on miał 21 dni na jej podpisanie, zawetowanie lub skierowanie do Trybunału Konstytucyjnego. Regulacja ma wejść w życie 30 dni po jej opublikowaniu w Dzienniku Ustaw.
Prace nad przepisami zainicjowali posłowie zarówno koalicji, jak i opozycji. Poselski projekt w tej sprawie złożyli najpierw przedstawiciele PiS, potem także KO. Poseł Michał Wójcik z PiS zaapelował o połączenie projektów i wspólne ich procedowanie.


