"Szanuję naszych sąsiadów, także tych, którzy są wobec nas skrajnie wrodzy. Tymczasem poprzez nazwę jednostki wojskowej imieniem 'bohaterów UPA' Ukraińcy wsadzili nam palec w oko. Nie można udawać, że się nic nie dzieje" - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM były premier Mateusz Morawiecki. Zadeklarował jednocześnie, że nie zrzeknie się ukraińskiego Orderu Jarosława Mądrego, który otrzymał.

"Polska została ograna"

Mateusz Morawiecki był pytany m.in. o prawdopodobny przyjazd Wołodymyra Zełenskiego do Polski. Prezydent Ukrainy ma się pojawić w Gdańsku na szczycie poświęconym odbudowie jego kraju. 

Polska po raz kolejny została tutaj zmarginalizowana. Polska po raz kolejny została ograna - ocenił były premier. Gdzie indziej toczą się główne negocjacje dotyczące potencjalnej odbudowy Ukrainy, na której miały zarabiać polskie firmy. Koalicja rządząca zawaliła tutaj całkowicie - grzmiał.

Jak przekonywał były premier, rząd PiS-u przygotował plany dotyczące odbudowy Ukrainy, ale "wszystkie zostały wywalone do kominka" przez obecną władzę.

Gość RMF FM nie chciał jasno odpowiedzieć na pytanie, kiedy powinna zostać rozstrzygnięta sprawa ewentualnego odebrania Orderu Orła Białego Wołodymyrowi Zełenskiemu. Jak podkreślił, decyzja w tej sprawie należy do prezydenta Karola Nawrockiego. 

"To była pomoc warunkowa"

Mateusz Morawiecki nie zgodził się ze stwierdzeniem, że Polska niczego nie zyskała na kilkutygodniowym zamieszaniu wokół decyzji Zełenskiego, który jednej z jednostek wojskowych nadał imię "bohaterów UPA". 

Bardzo dużo wygraliśmy. Rozmawiam z bardzo wieloma przedstawicielami społeczności międzynarodowej, z liderami ze Stanów Zjednoczonych, z Europy. Część z nich się dowiedziała, czym jest rzeź wołyńsko-galicyjska - relacjonował wiceprezes PiS-u. Dodał, że nie zamierza w ramach protestu zrzec się przyznanego mu ukraińskiego Orderu Jarosława Mądrego. 

Ja będę na pewno bardzo aktywnie i bardzo głośno opowiadał się za tym, żeby w relacjach polsko-ukraińskich nastąpiła wreszcie zmiana. Kiedy pomagaliśmy na początku wojny, to była pomoc warunkowa. Wy bronicie się przed Rosjanami, umieracie za to, że my jesteśmy odrobinę bardziej bezpieczni - wspominał Morawiecki. Jak podkreślał, sytuacja wygląda dziś zupełnie inaczej niż na początku pełnoskalowej wojny. Wspomniał w tym kontekście m.in. o ataku na rafinerię pod Moskwą.

Były premier zarzucił rządzącym brak asertywności w relacjach z Ukrainą. Jednocześnie nie zgodził się z propozycją kandydata PiS-u na premiera Przemysława Czarnka, by zablokować pomoc dla Ukrainy, jeśli decyzja Zełenskiego ws. honorowania "bohaterów UPA" nie zostanie zmieniona. 

Nie zgadzam się z zablokowaniem pomocy militarnej. Wolę, żeby w czołgach ukraińskich ginęli ukraińscy żołnierze, niż żeby polscy żołnierze ginęli w polskich czołgach - stwierdził.