John Swinney, pierwszy minister Szkocji i lider Szkockiej Partii Narodowej (SNP), zapowiedział, że jeśli jego ugrupowanie zdobędzie większość w majowych wyborach do szkockiego parlamentu, wystąpi o przeprowadzenie kolejnego referendum niepodległościowego. Swinney uważa, że taki wynik mógłby zakończyć rządy Keira Starmera w Wielkiej Brytanii.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
SNP (Szkocka Partia Narodowa), rządząca Szkocją od blisko 19 lat, ponownie stawia na niepodległość jako główny punkt swojego programu wyborczego. John Swinney wezwał wszystkich zwolenników suwerenności do poparcia jego partii w majowych wyborach.
W 2014 roku Szkoci odrzucili w referendum niepodległość stosunkiem głosów 55 proc. do 45 proc.
Jednak, jak podkreślają politycy, podejście Szkotów do tej kwestii zmieniło diametralnie głosowanie w sprawie Brexitu z 2016 roku, w którym większość obywateli Szkocji opowiedziała się za pozostaniem w Unii Europejskiej.
Zapytany przez Sky News, czy zwycięstwo SNP w majowych wyborach będzie jednoznaczne z żądaniem kolejnego referendum, Swinney odpowiedział - Tak... Mówię wprost... jeśli ludzie w Szkocji chcą niepodległości, SNP musi osiągnąć bardzo dobry wynik w tych wyborach.
Najwyższy sąd Wielkiej Brytanii orzekł, że szkocki rząd nie może samodzielnie zorganizować drugiego referendum bez zgody parlamentu w Londynie. Mimo to Swinney wyraził przekonanie, że Keir Starmer nie utrzyma się na stanowisku premiera do końca roku.
Zjednoczone Królestwo to rzekomo partnerstwo równych, więc Szkocja ma demokratyczne prawo do decydowania o własnej przyszłości. Jeśli zdobędę większość... nie sądzę, by Keir Starmer był premierem - podkreślił Swinney.


