Zakopane – górska stolica Polski, która od lat przyciąga turystów z całego świata, w tym gości z krajów arabskich, na razie nie odczuwa skutków konfliktu na Bliskim Wschodzie. "Nie widać żadnej paniki, kryzysu" – uspokaja Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej.

  • Zakopane zyskało ostatnio popularność wśród turystów z krajów arabskich.
  • Hotelarze nie odczuwają kryzysu mimo eskalacji konfliktu na Bliskim Wschodzie.
  • Główną grupą turystów są Polacy i Europejczycy - to oni napędzają branżę turystyczną w Zakopanem.

Zakopane od kilku lat zyskało popularność wśród turystów z krajów arabskich takich jak Zjednoczone Emiraty Arabskie, Arabia Saudyjska, Oman czy Kuwejt. Spacerując po Krupówkach, łatwo było spotkać rodziny z Bliskiego Wschodu, które upodobały sobie luksusowe apartamenty i domki pod Tatrami. Jednak eskalacja konfliktu na Bliskim Wschodzie i wstrzymanie lotów z tych krajów mogłyby wydawać się zagrożeniem dla lokalnej branży turystycznej. 

Jak zapewnia Karol Wagner z Tatrzańskiej Izby Gospodarczej, hotele i pensjonaty nie odczuwają obecnie żadnego kryzysu.

Nie widać żadnej paniki, kryzysu. Dlaczego? Dlatego, że trzeba wskazać jednoznacznie - tylko dwa procent w zeszłym roku gości na Podhalu stanowili goście z Bliskiego Wschodu, więc spokojnie obserwujemy, co się dzieje - tłumaczy Wagner w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Maciejem Pałahickim.

Przedstawiciele branży turystycznej podkreślają, że turyści z krajów arabskich to jest stosunkowo niewielka grupa. W rzeczywistości to polscy i europejscy turyści stanowią trzon gości w Zakopanem.

Obecnie, jak podkreślają hotelarze, największa liczba turystów z Bliskiego Wschodu przypada na maj i kolejne letnie miesiące. Na razie nie podnosząc larum dla nas, dla Podhala gros tych turystów dojedzie tak naprawdę w maju, więc mamy jeszcze te dwa miesiące zupełnego spokoju - dodaje Karol Wagner. 

o naprawdę martwi przedsiębiorców z Zakopanego?

Paradoksalnie to nie wstrzymanie lotów z krajów arabskich spędza sen z powiek zakopiańskim hotelarzom. Największym zmartwieniem jest spodziewany wzrost cen paliw wywołany konfliktem na Bliskim Wschodzie. Może on bowiem wpłynąć na decyzje wyjazdowe krajowych turystów, którzy są dla Podhala najważniejsi. 

Podwyżki cen paliw mogą spowodować, że Polacy zdecydują się na krótsze lub rzadsze wyjazdy w Tatry, co byłoby znacznie większym ciosem dla branży niż ewentualny spadek liczby gości z Bliskiego Wschodu.