Tysiące Irakijczyków przeszło ulicami Nadżafu w kondukcie pogrzebowym osób zabitych wczoraj w zamachu. Celem ataku był ajatollah Sajed Mohammad al-Hakim; zginęli jego ochroniarze i kierowca. Zdaniem mieszkańców Bagdadu, z którymi rozmawiali wysłannicy RMF do Iraku, za atakiem stoją zwolennicy obalonego reżimu.

Ten zamach jest wyrazem spisku wrogich elementów przeciwko islamowi i szyitom w Iraku - oświadczył w Teheranie najwyższy przywódca duchowy Iranu. Ajatollah Ali Chamenei ostrzegł też, że podobne incydenty mogą dostarczyć pretekstu siłom okupacyjnym do narzucenia swej woli narodowi irackiemu.

W możliwość zorganizowania zamachu przez szyickich przeciwników ajatollaha nie wierzą szyiccy duchowni z Bagdadu, z którymi rozmawiali specjalni wysłannicy RMF do irackiej stolicy. Ich zdaniem za atakiem stoją zwolennicy obalonego reżimu. Wszak – uzasadniają - al-Hakim sprzyjał Amerykanom.

Fedaini Saddama, ludzie z partii Baas - to oni chcą doprowadzić do nienawiści między szyitami, sunnitami, chrześcijanami i Asyryjczykami. To oni stoją za zamachami. Nie zrobił tego prawdziwy muzułmanin - mówią mieszkańcy Bagdadu.

Jednak fedaini musieliby się wywodzić spośród szyitów. Mauzoleum Alego w Nadżafie jest wyjątkowo dokładnie strzeżone; to jedno z najświętszych miejsc szyizmu. Ludzie niepowołani nie mogą niepostrzeżenie zbliżyć do pomieszczeń zajmowanych przez ajatollaha.

Ponadto do sporów między szyickimi przywódcami dochodziło już wcześniej: 10 kwietnia również w Nadżafie zakłuto nożami przybyłego do miasta z Londynu szyickiego duchownego.

15:15