Prezydencki minister Marcin Przydacz ostro zareagował na słowa wicepremiera Radosława Sikorskiego, który zamieścił na X wpis sugerujący, że po słowach prezydenta USA Donalda Trumpa, Karol Nawrocki powinien upomnieć się o honor polskich żołnierzy.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
W środę podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos prezydent USA krytykował NATO i stwierdził, że jego kraj nie czerpie żadnych korzyści z sojuszu. Podważył także możliwość zaangażowania się krajów europejskich w ewentualną obronę Ameryki. Pointą wypowiedzi Trumpa było stwierdzenie, że w Afganistanie "europejscy żołnierze trzymali się trochę z tyłu, z dala od linii frontu". Słowa te wywołały oburzenie w pozostałych krajach NATO, a politycy zaczęli przypominać Amerykanom o stratach poniesionych w trakcie kampanii w Afganistanie, przez Europę.
Szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski również dołączył do krytyków słów Trumpa i zamieścił kilka wpisów na platformie X.
"Znam Afganistan z młodości. Byłem tam także jako szef MON i MSZ. Prowincja Gazni, gdzie służył nasz kontyngent, na pusztuńskim południu, była frontowa, 7/10 na afgańskiej skali trudności i niebezpieczeństw. Nikt nie ma prawa drwić ze służby naszych żołnierzy" - napisał.
To jednak inny wpis wicepremiera wywołał reakcję Marcina Przydacza. Sikorski udostępnił post prezydenta Karola Nawrockiego, który sfotografował się w Davos z Donaldem Trumpem, opatrując zdjęcie podpisem - "Dziękuję Panie Prezydencie za udane spotkanie!". Minister spraw zagranicznych skomentował - "Zwierzchnik sił zbrojnych na pewno upomni się o honor naszych żołnierzy".


