Coraz więcej Europejczyków uznaje Donalda Trumpa za dyktatora, coraz więcej mieszkańców Europy obawia się wojny ze Stanami Zjednoczonymi i coraz większy odsetek obywateli Unii Europejskiej określa prezydenta USA jako "wroga Europy". Magazyn "Le Grand Continent" opublikował wyniki sondażu Eurobazooka, w którym zbadano nastroje na Starym Kontynencie w kontekście zagranicznej polityki Waszyngtonu. Na tle opinii panujących w europejskich krajach, wyróżnia się ocena Polaków.

  • Sondaż Eurobazooka pokazuje, że opinia o USA w Europie zmieniła się na bardziej negatywną podczas prezydentury Donalda Trumpa, zwłaszcza po próbie aneksji Grenlandii. 
  • Większość Europejczyków postrzega amerykańską politykę zagraniczną jako skupioną na "rekolonizacji i grabieży zasobów globalnych", choć Polacy są w tej ocenie bardziej umiarkowani. 
  • Wzrosło postrzeganie USA jako potencjalnego zagrożenia, nawet wyżej niż Chin czy Iranu, choć wciąż daleko za Rosją i organizacjami terrorystycznymi.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl.

Jak oceniają autorzy badania opublikowanego w piątek, w ciągu roku prezydentury Donalda Trumpa Stany Zjednoczone zmieniły swój status w europejskiej opinii publicznej. Sondaż Eurobazooka przeprowadzony został w krajach UE - Niemczech, Francji, Włoszech, Belgii, Hiszpanii, Polsce i Danii.

To właśnie postrzeganie USA zmieniło się zdecydowanie, w przeciwieństwie do opinii o Rosji, Chinach i organizacjach terrorystycznych, które niemal naturalnie wymieniane są w Europie jako potencjalne nośniki zagrożeń.

Cytat

Waszyngton stopniowo przestaje być postrzegany jako strukturalnie wiarygodny sojusznik, pozostający poza europejską strefą konfliktu
informuje Le Grand Continent

Sondaż przeprowadzony w momencie nazwanym "grenlandzkim" - ze względu na zamieszanie wokół dążeń do aneksji wyspy przez USA - ujawnia, że o ile w Europie nie panikuje się na tle pogorszenia relacji transatlantyckich, o tyle ostatnie wydarzenia przesuwają Stany Zjednoczone w kierunku zbioru krajów stanowiących potencjalne zagrożenie.

Wszyscy zaalarmowani Grenlandią

Autorzy podkreślają fakt, że niemal wszyscy ankietowani słyszeli o próbie aneksji Grenlandii przez Donalda Trumpa. Taki poziom świadomości jest rzadki w przypadku kwestii polityki zagranicznej. Większość respondentów określa uwagi Trumpa, jako "poważne" lub "bardzo poważne". Ten odsetek jest mniejszy w Polsce, gdzie tylko 23 proc. określiło zapowiedzi prezydenta USA jako "bardzo poważne". W pozostałych krajach wyniki są zbliżone do tych, które występują w Danii i oscylują w granicach między 67-70 proc.

We wszystkich przebadanych krajach 64 proc. respondentów uznało, że amerykańska polityka zagraniczna koncentruje się przede wszystkim na "rekolonizacji i grabieży zasobów globalnych". Co ciekawe, to bezpośrednio zaangażowani Duńczycy oceniają USA najmniej "drapieżnie" (43 proc.), wskazując często (28 proc.) na politykę izolacjonizmu, która stoi za działaniami Waszyngtonu. W Polsce 44 proc. ankietowanych wywodzi działania Trumpa z idei grabieży i rekolonizacji.

To w Polsce także panuje najsilniejsze przekonanie o tym, że polityka Stanów Zjednoczonych wzmacnia Zachód - 18 proc. badanych tak odpowiedziało na postawione pytanie. 28 proc. respondentów uważa, że działania USA nie przełożą się na siłę Zachodu, natomiast 42 proc. sądzi, że będą mieć skutki destrukcyjne.

Najmocniejsze przekonanie o tym, że dążenia Waszyngtonu osłabią Zachód, pojawiają się w Belgii, Niemczech i Danii.

Niepokój wywołany agresywną polityką USA

Wzrost niepokoju, związanego z agresywną polityką Trumpa, widoczny jest także w analizie zagrożeń. Według badania Stany Zjednoczone są obecnie postrzegane jako potencjalny bezpośredni wróg, nawet częściej niż Iran i Chiny. Ponownie, w Polsce te statystyki są najniższe i wynoszą 17 proc., przy średniej badania wynoszącej 21 proc. Jak dodają autorzy badania, USA "pozostają daleko w tyle za Rosją i organizacjami terrorystycznymi, które nadal kształtują zdecydowaną większość percepcji ryzyka" wybuchu konfliktu wojennego.

Z drugiej strony - zaznaczają autorzy - zmiana w stosunku do poprzednich badań polega na tym, że Stany Zjednoczone przestają być postrzegane w Europie już wyłącznie jako niestabilny partner, ale także jako potencjalny przeciwnik.

Z sondażu jasno wynika, że uosobieniem napięć transatlantyckich jest dla Europejczyków Donald Trump. Jedynie 8 proc. z całej badanej grupy określiło go jako "przyjaciela Europy". Aż 51 proc. traktuje go jako "wroga". Tu ponownie Polska odbiega wynikami od pozostałych krajów. 17 proc. respondentów z naszego kraju określa Trumpa jako "przyjaciela", a aż 48 proc. uważa, że nie jest on ani przyjacielem, ani wrogiem. Jedynie 28 proc. Polaków uznaje prezydenta USA za "wroga". W Danii i Hiszpanii ten odsetek wynosi rekordowe 58 proc., a w pozostałych krajach także nie spada poniżej 52 proc.

Wizerunek Donalda Trumpa stale się pogarsza - ocenia "Le Grand Continent". Coraz częściej postrzegany jest w Europie jako dyktator - 44 proc. Europejczyków podziela ten pogląd. W Polsce znów Trump ma najlepsze notowania. Jako dyktatora ocenia go "tylko" 33 proc. badanych, choć 46 proc. twierdzi, że prezydent wykazuje "tendencje autorytarne".

Trump większym zagrożeniem niż Xi?

Na koniec coś, czego nie chciałby usłyszeć prawdopodobnie żaden przywódca Stanów Zjednoczonych. Respondenci, odpowiadając na pytania w skali od 0 do 10, jasno określili rangę zagrożeń w relacji do poszczególnych liderów. O ile największym zagrożeniem dla Europy pozostaje Władimir Putin z ogólną oceną 6,9 (8,1 w Polsce), o tyle Donald Trump w ogólnym rozrachunku wyprzedził na skali Xi Jinpinga (4,3), otrzymując ocenę 5,4. W Polsce zagrożenie ze strony Trumpa ocenia się najniżej - 4,8.