​Prawo i Sprawiedliwość złoży wniosek o odwołanie wicemarszałek Sejmu Moniki Wielichowskiej - zapowiedziała wiceprezes PiS Anna Krupka. Podkreśliła, że w opinii jej ugrupowania Wielichowska "jedynie lakonicznie" odniosła się do medialnych doniesień, związanych z aferą pedofilską w Kłodzku. "Powinna jasno się odcinać od osób popełniających tak paskudne przestępstwa" - stwierdziła Krupka.

  • Po więcej aktualnych informacji z Polski i ze Świata zapraszamy na stronę główną rmf24.pl.

Zdaniem Krupki, Wielichowska w opublikowanym w zeszłym tygodniu oświadczeniu, dotyczącym afery pedofilskiej w Kłodzku, "jedynie lakonicznie" odnosi się do medialnych doniesień dotyczącej tej sprawy. 

Krupka: Wielichowska oskarża media i PiS o kampanię hejtu

Zamiast zdementować wszystkie pojawiające się informacje - jak mówiła posłanka PiS podczas czwartkowej konferencji prasowej w Sejmie - wicemarszałek Sejmu "oskarża zarówno media, ale także polityków Prawa i Sprawiedliwości i nie tylko o kampanię hejtu wobec niej, o kampanię nienawiści". (Monika Wielichowska) nie odniosła się do tego, dlaczego przez lata pojawiała się i można z tego wnioskować, że także współpracowała z Kamilą L.; (...) nie odniosła się do tego, że nawet po postawieniu zarzutów Kamili L. ta nadal pełniła ważne funkcje w Koalicji Obywatelskiej - mówiła w czwartek Krupka.

W związku z wątpliwościami, które pojawiły się wokół wicemarszałek Sejmu, Prawo i Sprawiedliwość złoży wniosek o jej odwołanie ze stanowiska. Chcemy, aby także podczas debaty odniosła się do tego i odpowiedziała na szereg pytań, które pojawiają się w związku z tą bulwersującą sprawą. Stanowisko wicemarszałka Sejmu to jest stanowisko o ogromnej wadze i randze, dlatego taka osoba powinna być transparentna i powinna także jasno odcinać się od osób, które popełniały tak parszywe, obrzydliwe, paskudne przestępstwa - podkreśliła.

Dodała, że PiS oczekuje od polityków Koalicji Obywatelskiej przerwania "zmowy milczenia" wokół przestępstw, które popełniła Kamila L. - w przeszłości działaczka partii. 

Afera pedofilska w Kłodzku

19 marca 2026 roku Sąd Okręgowy w Świdnicy skazał na 6,5 roku pozbawienia wolności 41-letnią Kamilę L., która nie udzieliła pomocy małoletniej doświadczającej przemocy seksualnej. Kobieta odpowiadała też za znęcanie się nad zwierzętami - była świadkiem czynów o charakterze zoofilskim. Sprawcą był jej mąż. Wcześniej za te i inne przestępstwa, m.in. o charakterze zoofilskim, został skazany na 25 lat więzienia. 

W mediach pojawiały się informacje dotyczące przynależności partyjnej skazanej, która była członkinią Platformy Obywatelskiej. Na portalach społecznościowych publikowano m.in. zdjęcia, na których kobieta pojawia się w towarzystwie wicemarszałkini Sejmu Moniki Wielichowskiej - polityczki pochodzącej z Nowej Rudy (pow. kłodzki), związanej z tamtejszymi strukturami Koalicji Obywatelskiej. Były to głównie zdjęcia robione w trakcie kampanii wyborczych. 

Reakcja Moniki Wielichowskiej. Wydała oświadczenie

Do sprawy w zeszły czwartek odniosła się Wielichowska, która opublikowała w mediach społecznościowych oświadczenie, w którym odcina się od tej znajomości.

"Jedna ze skazanych osób przestała być członkinią partii w momencie powzięcia wiedzy o zarzutach. Stało się to już ponad 2 lata temu. Nie łączyły mnie z nią nigdy żadne prywatne kontakty. Nie łączyły mnie z nią żadne kontakty zawodowe. Nigdy nie była asystentem, pracownikiem ani współpracownikiem mojego biura poselskiego. Nie interweniowałam na jakimkolwiek etapie postępowania prokuratorskiego czy sprawy karnej" - napisała Monika Wielichowska.

W oświadczeniu wicemarszałek Sejmu podkreśla, że stała się "obiektem zmasowanej kampanii nienawiści opartej na kłamstwie i pomówieniach - zorganizowanej przez PiS i prawicowe media". Jej zdaniem, celem było utrwalenie przekonania, że pomagała osobom oskarżonym i skazanym za pedofilię. "To nieprawda! Każde przęstępstwo, a zwłaszcza tak straszne, musi zostać ukarane. Sprzeciwiam się wykorzystywaniu tragedii dzieci do bieżącej walki politycznej. To nie jest temat do rozgrywek ani budowania kapitału politycznego. Takie działania są szkodliwe i mogą pogłębiać cierpienie ofiar, które już zostały skrzywdzone" - napisała Wielichowska. 

W dalszej części oświadczenia podkreśliła m.in., że "za wszelkie przestępstwa, nieważne kim jest sprawca, powinna być wymierzona surowa, adekwatna do czynu i nieuchronna kara". Dodała, że tak dzieje się w tym przypadku.