Europoseł Prawa i Sprawiedliwości Michał Dworczyk usłyszał w Prokuraturze Krajowej zarzuty w związku z tzw. aferą mailową. Dotyczą one niedopełnienia obowiązków i utrudniania śledztwa. Były szef kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego odmówił składania wyjaśnień i wniósł o zapoznanie się z aktami.
- Michał Dworczyk, europoseł PiS i były szef kancelarii premiera, usłyszał zarzuty w Prokuraturze Krajowej w związku z tzw. aferą mailową.
- Zarzuty dotyczą niedopełnienia obowiązków oraz utrudniania śledztwa.
- Polityk odmówił składania wyjaśnień do czasu zapoznania się z aktami sprawy.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Michał Dworczyk powiedział dziennikarzom po opuszczeniu siedziby Prokuratury Okręgowej w Warszawie, że stawiane mu zarzuty są "kuriozalne", a on sam jest najbardziej zainteresowany tym, żeby wyjaśnić sprawę przełamania zabezpieczeń i uzyskania dostępu do zawartości jego skrzynki mailowej oraz publikacji jej zawartości. Poinformował, że odmówił składania wyjaśnień i złożył wniosek o zapoznanie się z aktami sprawy.
Rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba potwierdził nieco później, że były szef kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego nie przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów i oświadczył, że "być może" złoży wyjaśnienia po zapoznaniu się z materiałem dowodowym w tej sprawie.
Prok. Piotr Antoni Skiba powiedział, że w postawionym Michałowi Dworczykowi zarzucie niedopełnienia obowiązków chodzi o korzystanie przez niego jako szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów z prywatnej skrzynki pocztowej, w której były informacje dotyczące - jak stwierdził - "najważniejszych spraw o charakterze państwowym, w tym informacje niejawne, informacje o szczególnym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa polskiego, dla obronności, jak również informacje o szczególnym znaczeniu gospodarczym i międzynarodowym, a także dotyczące służb specjalnych". Czyn taki - dodał - zagrożony jest karą pozbawienia wolności do lat trzech.
Drugi zarzut przedstawiony politykowi dotyczy utrudniania śledztwa, które według prokuratury polegało na "nakłanianiu do usunięcia części informacji znajdujących się na poczcie internetowej i na komputerze przekazanym do dyspozycji prokuratury i organów ścigania, który był niezbędny do przeprowadzenia badań kryminalistycznych". Prokurator dodał, że czyn taki jest zagrożony karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.
Rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej powiedział, że usunięcie niektórych z informacji na skrzynce mogło potencjalnie utrudnić prokuraturze postępowanie. Być może znajdowały się tam wiadomości kierowane bezpośrednio do pana Dworczyka, podszywające się pod jakieś osoby, organizacje, portale, które być może zainstalowały po odtworzeniu szkodliwe, szpiegowskie oprogramowanie. Dlatego to jest dla nas też duże utrudnienie tego postępowania - powiedział, dodając, że prokuratura być może "do końca nie będzie w stanie ustalić, kto i jakimi rękoma, z czyjej motywacji dopuścił się tego czynu, który był pierwotnie zawiadamiany przez pana Dworczyka".
Michał Dworczyk powiedział natomiast dziennikarzom, że w 2021 r., gdy po 48 godzinach okazało się, iż informatycy nie są w stanie odzyskać kontroli nad jego prywatną skrzynką, polecił wykonanie kopii binarnej tego, co znajdowało się na dysku, a następnie skasowanie samej skrzynki. Czynności, jak mówił, zostały wykonane i podobno w trakcie tych czynności "jakaś część informacji wychodzącej ze skrzynki została skasowana".
Na tej podstawie pan prokurator stawia mi zarzut, że ja rzekomo chciałem coś ukryć albo utrudnić i dlatego skasowałem dane. Gdybym chciał to zrobić, skasowałbym całą skrzynkę pierwszego dnia i nie byłoby z tym problemu - powiedział. Oświadczył, że był "pierwszą osobą, która zgłaszała tę sprawę" i jest najbardziej zainteresowany, żeby ją wyjaśnić.
Były szef kancelarii premiera Mateusza Morawieckiego dopytywany, czy żałuje prowadzenia korespondencji w prywatnej skrzynce mailowej, odpowiedział, że będzie zobowiązany, jeśli podana zostałaby mu "podstawa prawna, która zakazuje wykorzystania takiej bądź innej skrzynki mailowej do prowadzenia jakiejkolwiek korespondencji". Ale nie wskaże pan tego przepisu, bo takiego przepisu nie ma - dodał, zwracając się do zadającego pytanie dziennikarza.
Chodzi o twarde przepisy karne, które wskazują co jest złamaniem prawa, a co nie. I tutaj według prawników, również moich obrońców i ekspertów, do tego nie doszło. Dlatego traktuję to jako działanie o charakterze politycznym i motywowane politycznie - powiedział.
Podkreślił, że korzystał "z różnych skrzynek" i to z "wielu powodów". Chodzi o to, że często sprawy stricte partyjne przenikają się ze sprawami publicznymi, związanymi również z pracą w rządzie i prywatnymi. Tak to jest po prostu w polityce. Jeżeli ktoś pracuje w rządzie, jeżeli ktokolwiek pracował w administracji, mówię tutaj o stanowiskach politycznych, to wie, że mówię prawdę. To jest cała tajemnica i cała historia - stwierdził. W jego opinii wśród materiałów, które ujrzały światło dziennie w 2021 r., znajdują się "zarówno informacje jeden do jednego, czyli prawdziwe, są też zmanipulowane i też całkowicie nieprawdziwe materiały".
Prok. Piotr Antoni Skiba nie wykluczył, że "finał" postępowania prokuratury dotyczącego byłego szefa KPRM może nastąpić w pierwszym kwartale 2026 roku.
Tzw. afera mailowa wybuchła w czerwcu 2021 r., gdy w internecie pojawiły się fragmenty prowadzonej przez Michała Dworczyka korespondencji zawierającej informacje niejawne. Polityk oświadczył wtedy, że w związku z doniesieniami dotyczącymi włamania na jego skrzynkę mailową i skrzynkę jego żony, a także na ich konta w serwisach społecznościowych, poinformowane zostały służby państwowe. Ocenił też, że w jego skrzynce mailowej "nie znajdowały się żadne informacje, które miały charakter niejawny, zastrzeżony, tajny lub ściśle tajny".
Początkowo - w czerwcu ubiegłego roku - wniosek o uchylenie immunitetu Dworczyka został skierowany do Sejmu. Ponieważ jednak uzyskał on mandat europosła w ubiegłorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego, prokurator generalny skierował w sierpniu 2024 r. wniosek ws. pociągnięcia Dworczyka do odpowiedzialności karnej do PE.
W opublikowanym wówczas komunikacie rzeczniczka prokuratora generalnego prok. Anna Adamiak napisała, że zgromadzony materiał dowodowy uzasadnił podejrzenie popełnienia przez Dworczyka przestępstwa niedopełnienia obowiązków oraz utrudniania prowadzonego przez warszawską prokuraturę postępowania dotyczącego "przełamania zabezpieczeń i uzyskania nieuprawnionego dostępu do zawartości prywatnej skrzynki mailowej" Dworczyka, a następnie publikacji tych zawartości.
Parlament Europejski uchylił Dworczykowi immunitet w październiku tego roku.


