Dziesięć procent kobiet w ciąży przyznaje się do picia alkoholu, siedem procent do palenia papierosów. To wyniki badań, jakie wśród ciężarnych w całej Polsce, przeprowadził sanepid. Dziewięćdziesiąt procent pytanych pań zdawała sobie sprawę, z tego, że palenie w ciąży jest niebezpieczne.

Z badań sanepidu wynika również, że świadomość szkodliwości picia alkoholu w ciąży, wśród przyszłych matek, była zdecydowanie mniejsza. Niektóre ankietowane twierdziły nawet, że słyszały od lekarzy, że picie np. wina jest dopuszczalne a nawet zalecane. Na pewno alkohol w ciąży jest niebezpieczny. Na pewno można niechcący dziecku zaszkodzić - ostrzegają specjaliści.

W ubiegłym roku u 0,5 proc. dzieci z wadami wrodzonymi stwierdzono cechy Alkoholowego Zespołu Płodowego. Alkohol powoduje więcej szkód u rozwijającego się dziecka niż inne substancje łącznie z marihuaną, heroiną i kokainą.

Alkoholowy Zespół Płodowy nie jest skutkiem uzależnienia się płodu od alkoholu przyjmowanego przez matkę, nie powstaje również ani tuż przed porodem ani w jego trakcie. FAS jest wynikiem spustoszenia, jakie czyni alkohol przyjmowany przez ciężarną kobietę w każdym momencie ciąży. Alkohol wraz z krwią matki dociera przez łożysko do nienarodzonego dziecka. Na działanie alkoholu szczególnie wrażliwy jest rozwijający się mózg dziecka - część komórek nerwowych jest nieprawidłowa a część po prostu obumiera. FAS ani innych uszkodzeń alkoholowych nie można wyleczyć.

Pijana matka urodziła pijane dziecko

4,5 promila alkoholu we krwi miał noworodek urodzony przez 24-latkę w Tomaszowie Mazowieckim. Dziecko w ciężkim stanie trafiło do szpitala w Łodzi. Przyszło na świat przez cesarskie cięcie. Matka była zbyt pijana, żeby urodzić o własnych siłach. czytaj więcej

W połowie maja kobieta z Tomaszowa Mazowieckiego urodziła malucha, który miał 4,5 promila alkoholu we krwi. Noworodek przyszedł na świat w szpitalu w Łodzi. Matka usłyszała zarzut narażenia życia i zdrowia dziecka. Grozi jej do pięciu lat więzienia. Podczas pierwszych rozmów z policjantami 24-latka mówiła, że pokłóciła się z partnerem i poszła do znajomych. Tam piła alkohol. Później kupiła jeszcze butelkę w sklepie, i tam zasłabła.

Stan upojenia, w którym się znajdowała - według lekarzy - zagrażał życiu i zdrowiu jej nienarodzonego dziecka. Dlatego zdecydowano się na cesarskie cięcie. Chłopiec przyszedł na świat dwa tygodnie przed wyznaczonym terminem porodu. Przeprowadzone przez policję badanie alkomatem już po porodzie wykazało u kobiety 2,6 promila alkoholu.