Jutro ruszają masowe polowania na dziki. Ma to być receptą rządu na walkę z ASF. Akcja budziła ostry sprzeciw ekologów, wielu naukowców oraz części myśliwych, ale jedna z najbardziej kontrowersyjnych kwestii została rozwiązana. Minister środowiska zapowiedział, że zakaże strzelania do ciężarnych samic.

To właśnie odstrzał ciężarnych loch budził największy sprzeciw myśliwych. Chociażby dlatego, że za upolowanie samicy płacono 650 złotych. Według nich było to wprost niezgodne z etyką łowiecką. Niewykluczone, że w związku z decyzją ministra myśliwi, którzy zapowiadali bojkot polowań, jednak ruszą jutro do lasu ze strzelbą w ręku.

Minister Henryk Kowalczyk zarządził zmiany po spotkaniu z prezydentem Andrzejem Dudą. Masowe polowania w styczniu będą prowadzone w trzech regionach, a nie w ośmiu, jak wcześniej zapowiadano. Odbędą się na Mazowszu, Lubelszczyźnie oraz Warmii i Mazurach.

Jak mówił minister Henryk Kowalczyk, w sezonie łowieckim 2018/2019 plan odstrzałów dzików został ustalony na 185 tys. sztuk, tj. na niższym poziomie niż w ubiegłych latach. Do tej pory odstrzelono już 168 tys. sztuk. Według niego, obecnie populacja dzików w Polsce jest na poziomie 250-300 tys. sztuk.

GIS: Odstrzał dzików jest potrzebny

Część naukowców i ekologów przekonuje, że odstrzał dzików nie zatrzyma wirusa ASF. Innego zdania jest Główny Inspektor Sanitarny. Odstrzał dzików jest potrzebny - mówił w rozmowie z RMF FM Jarosław Pinkas. Powoływał się przy tym na opinię Państwowego Instytutu Weterynaryjnego. Ten wskazuje, że to dziki przenoszą wirusa Afrykańskiego Pomoru Świń, a zmniejszenie ich populacji zmniejszy ryzyko zarażenia innych zwierząt.

ASF to problem zwierząt i jednocześnie problem gospodarczy. W pełni ufamy fachowcom z Państwowego Instytutu Weterynaryjnego w Puławach i ich opinii, którzy na ten temat wiedzą najwięcej. W mojej ocenie - więcej niż profesorowie zoologii - podkreśla Jarosław Pinkas w rozmowie z dziennikarzem RMF FM.

Wtóruje mu Główny Lekarz Weterynarii. Nie ma niebezpieczeństwa wybicia wszystkich dzików. Populacja się odtworzy. I będzie to zdrowa populacja - stwierdził w rozmowie z RMF FM Paweł Niemczuk.

Jego zdaniem, taki odstrzał jest potrzeby. Jak przekonuje, to najlepszy sposób, by zagwarantować, że wirus ASF nie przedostanie się do zachodniej części kraju, gdzie hodowla trzody chlewnej jest dużo większa niż na wschodzie.

W rozmowie ze nami Paweł Niemczuk twierdzi też, że po pierwsze nie ma mowy o odstrzale ponad 200 tysięcy dzików w 2 miesiące, a po drugie zwierzęta nie zostaną wystrzelane do ostatniej sztuki, bo w lasach jest ich dużo więcej niż w przeszłości.

Jest stanowisko myśliwych ws. odstrzału dzików

Naczelna Rada Łowiecka oraz Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego wyrażają zdecydowaną dezaprobatę redukcji dzika poprzez strzelanie do ciężarnych i prowadzących potomstwo loch - poinformował PZŁ. W piśmie podpisanym przez prezesa Naczelnej Rady Łowieckiej Rafała Malca dodano, że myśliwi w... czytaj więcej

Naczelna Rada Łowiecka oraz Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego w specjalnych oświadczeniach poinformowały, że masowy odstrzał dzików zagrozi ekosystemowi.

"Dziki są gatunkiem o dużym znaczeniu dla zachowania równowagi w ekosystemach leśnych. Polscy myśliwi rozumieją konieczność optymalnej redukcji populacji dzików w wyznaczonych strefach, celem przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się groźnego wirusa afrykańskiego pomoru świń (ASF). W obecnej rzeczywistości Polski Związek Łowiecki jest do dyspozycji, aby wspólnie z resortami rolnictwa, środowiska, służbami weterynaryjnymi oraz środowiskami naukowymi wypracować plan działań w tym zakresie" - czytamy w stanowisku Naczelnej Rady Łowieckiej.

 Więcej w tej sprawie przeczytacie <<< TUTAJ >>>