Dziś samolotami rządzą komputery i nie da się tak po prostu przesiąść z jednej maszyny do drugiej – mówi RMF pilot Bob Hoover, legenda amerykańskiego lotnictwa. Dokładnie sto lat temu człowiek po raz pierwszy wzbił się w powietrze.

Epoka lotnictwa została otwarta w Kitty Hawk na atlantyckim wybrzeżu Karoliny Północnej, gdy skonstruowany przez braci Wright samolot wykonał swój pierwszy lot. 37 metrów samolot przeleciał w 12 sekund.

Współczesne maszyny mało przypominają pierwszy samolot: potrafią pokonać kilkanaście tysięcy kilometrów bez lądowania, latając z prędkością ponaddźwiękową. Takie samoloty – w sumie ponad 300 różnych typów – pilotował Bob Hoover, pilot wojskowy, testowy i akrobatyczny.

Z legendą amerykańskiego lotnictwa rozmawiał waszyngtoński korespondent RMF, Grzegorz Jasiński.

Dziś mija setna rocznica lotu braci Wright. Maszyna Wilbura i Orvilla Wright'ów przeleciała 37 metrów w 12 sekund i właśnie ten wyczyn uważany jest za pierwszy udany lot w historii lotnictwa. czytaj więcej

Grzegorz Jasiński: Pilotował pan tyle samolotów, który jest pana ulubionym?

Bob Hoover: Chyba F-86, chociaż wszystkie je lubię. Za każdym razem gdy wzbijałem się w powietrze było absolutnie wspaniale.

Grzegorz Jasiński: W czym tkwi tajemnica bycia tak wszechstronnym, pilotem, który może polecieć dosłownie wszystkim co wzbija się w powietrze?

Bob Hoover: Miałem dużo szczęścia. Zacząłem latać jeszcze przed II wojną światową. W czasie wojny latałem wszystkim co mieliśmy w naszej flocie powietrznej. Po wojnie miałem przywilej testowania niemieckich i japońskich wersji naszych samolotów. Przeprowadzałem też testy pikowania na P-47 Thunderbolt; wszystkie były wspaniałe.

Grzegorz Jasiński: Czy pana zdaniem współcześni piloci też są na tyle elastyczni, że mogą się przesiadać z samolotu na samolot?

Bob Hoover: Ja miałem szczęście, znalazłem się we właściwym miejscu o właściwym czasie. Ale odpowiadając na pytanie, nie. Teraz już nie można się tak przesiadać. Można było dawniej, ale w momencie gdy weszliśmy w erę komputerów, trzeba dokładnie znać komputer danego samolotu. To skomplikowane. Mimo że latałem tyloma samolotami, gdybym miał polecieć teraz F-15, czy też F-16, musiałbym się od nowa wszystkiego uczyć. Minęło trochę lat i pewne komputerowe rzeczy się zapomina, a to na prawdę ważne.

18:20