Ponad 160 tysięcy osób w Polsce rocznie dowiaduje się, że chorują na nowotwór. Ponad sto tysięcy w ciągu roku umiera z powodu nowotworu. To najnowsze dane pochodzące z Krajowego Rejestru Nowotworów. 4 lutego to Światowy Dzień Walki z Rakiem. "Milion osób w naszym kraju żyje albo z chorobą albo po leczeniu nowotworu. Z jednej strony jest to wynik tego, że leczenie jest coraz bardziej skuteczne, bo liczba osób żyjących z chorobą wzrasta, Z drugiej strony to ogromne wyzwanie dla administracji i opiekunów, bo jest to narastający problem" - komentuje w rozmowie z dziennikarzem RMF FM prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego profesor Jacek Fijuth.

Wciąż wśród mężczyzn najczęściej występuje rak płuca (zdj. ilustracyjne) /Józef Polewka /RMF FM

Wciąż wśród mężczyzn najczęściej występuje rak płuca i to on jest największym zabójcą. Odnotowujemy najwięcej zgonów z powodu tego nowotworu także wśród kobiet, mimo że wśród nich najczęściej występuje rak piersi. To jest niepokojące - mówi profesor Jacek Fijuth. Zgodnie z trendami cywilizacyjnymi i tym, że społeczeństwo starzeje się, zwiększa się liczba nowotworów, które występują zwykle w późniejszym wieku, które są typowe dla społeczeństwa bardziej dostatniego. U mężczyzn to rak gruczołu krokowego, u kobiet to rak trzonu macicy. Wciąż na wysokim poziomie jest liczba zachorowań na raka jajnika czy raka szyjki macicy, zwłaszcza w tych wyżej zaawansowanych stadiach - dodaje prezes Polskiego Towarzystwa Onkologicznego.



Diagnozę "nowotwór" słyszą najczęściej Polacy, którzy skończyli 60 lat. Nowotwór może dotyczyć też dzieci. Liczba dzieci, u których w ciągu roku występują nowotwory nieznacznie przekracza tysiąc w Polsce. Indywidualnie jest to ogromny dramat. W skali całego kraju na szczęście nie przyrasta w znaczący sposób - podkreśla profesor Jacek Fijuth. Jesteśmy skazani na raka, bo starzejemy się - dodaje profesor Jacek Jassem, członek Ligi Walki z Rakiem, onkolog z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego. 90 procent chorych na raka płuca w Polsce, czyli najpopularniejszy nowotwór, to palacze tytoniu. Trzeba mieć sporego pecha, żeby zachorować nie będąc palaczem. Z pozostałych 10 procent około połowa to bierni palacze, których nie jesteśmy w stanie skutecznie chronić przed dymem wydychanym przez czynnych palaczy. W raku płuca jedyną metodą zmiany obecnej sytuacji jest bardzo intensywna polityka antytytoniowa - sugeruje onkolog.

(mpw)