Chiński superkomputer LineShine został uznany za najszybszą maszynę obliczeniową na świecie, detronizując dotychczasowego lidera z USA - wynika z najnowszego zestawienia Top500. To pierwsza od 2017 roku sytuacja, w której chiński system obejmuje pierwsze miejsce w tym prestiżowym rankingu, często traktowanym jako wskaźnik globalnej siły technologicznej państw.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Sprawie przyjrzeli się dziennikarze The Guardian.
Maszyna zainstalowana w Shenzhen osiągnęła wynik 2,198 eksaflopsów, co oznacza zdolność do wykonywania ponad 2 trylionów operacji na sekundę. Co istotne, LineShine różni się od wielu współczesnych superkomputerów - działa wyłącznie w oparciu o klasyczne procesory CPU, a nie układy GPU, które są powszechnie wykorzystywane w systemach sztucznej inteligencji. Jego zapotrzebowanie energetyczne to około 42,2 megawata. Tyle energii produkuje np. 15-20 dużych turbin wiatrowych.
Na drugie miejsce w zestawieniu spadł amerykański superkomputer El Capitan, działający w laboratorium Lawrence Livermore National Laboratory w Kalifornii. Za nim znalazły się kolejne amerykańskie systemy z ośrodków w Tennessee i Illinois. Na piątej pozycji uplasował się niemiecki Jupiter, co oznacza, że pierwsza piątka to obecnie jedyne publicznie potwierdzone systemy klasy eksaskalowej na świecie.
W czołowej dziesiątce znajdują się także maszyny z Włoch, Szwajcarii i Japonii.
Najwyżej sklasyfikowana maszyna z Polski - superkomputer Helios z Akademickiego Centrum Komputerowego Cyfronet AGH w Krakowie zajął 116. pozycję w rankingu światowym. Proxima z Poznańskiego Centrum Superkomputerowo-Sieciowego jest 147., a Lem z Wrocławskiego Centrum Sieciowo-Superkomputerowego uplasował się na 162. miejscu.
The Guardian zwraca uwagę, że superkomputery odgrywają kluczową rolę w badaniach naukowych - od symulacji klimatu i badań medycznych po modelowanie procesów fizycznych i testy technologii obronnych.
Medium przypomniało także o ogłoszonych w ubiegłym roku planach Unii Europejskiej. W myśl wartego 20 mld euro założenia powstać mają ośrodki wyposażone w potężne superkomputery służące do opracowywania modeli sztucznej inteligencji nowej generacji, wspierania innowacji w medycynie, robotyce czy biotechnologii.
Europa chce przy ich pomocy dogonić liderów z USA i Chin. Obecnie najlepsze fabryki AI dysponują superkomputerami wyposażonymi w 25 tys. zaawansowanych procesorów, ale UE zakłada, że jej "gigafabryka" będzie miała ich ponad 100 tys.
Cytowany urzędnik UE wskazał, iż zakład powinien "w jak największym stopniu" działać na zielonej energii. Aktywiści obawiają się, że energochłonne centra danych mogą podważyć ambicje klimatyczne Europy.


