W nowym serialu "Ołowiane dzieci" gra bezkompromisową lekarkę, a niebawem w teatrze telewizji wcieli się w... Britney Spears. Joanna Kulig gości w Rozmowie Filmowej RMF FM. Opowiada nam m.in o nowych filmach z Pawłem Pawlikowskim i z Fanny Ardant. Ale także o tym, dlaczego woli mieszkać w Polsce i na Fuerteventurze niż w Hollywood, o szczęściu rodzinnym i swoim stylu. Tym na co dzień i tym na czerwony dywan. W życiu i w pracy aktorka trzyma się zasady: "robić swoje i nie spełniać cudzych oczekiwań".
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy na RMF24.pl.
Rola w nominowanej do Oscara "Zimnej wojnie" otworzyła jej drzwi do międzynarodowej kariery. Czego nauczył ją sukces?
Myślę, że takiej cierpliwości i radzenia sobie z presją. Ważne, by nie narzucać na siebie za dużych oczekiwań, tylko w miarę dobrze wykonywać swoją pracę i godzić to z życiem rodzinnym - mówi w RMF FM Joanna Kulig. Ale też tak się nie przejmować. I nawet, jak niektóre osoby czasami próbują ci narzucić, że powinnaś więcej, szybciej (...) to ty wiesz, że robisz swoje, na swoim podwórku. Tego się należy trzymać. I nie spełniać cudzych oczekiwań, tylko swoje - dodaje.
W "Ołowianych dzieciach", nowym serialu serwisu Netflix, Joanna Kulig gra lekarkę, która sprzeciwia się opresyjnemu aparatowi państwowemu, by ratować najmłodszych. To opowieść o heroicznych staraniach doktor Jolanty Wadowskiej-Król o opanowanie epidemii ołowicy wśród dzieci z katowickich Szopienic w latach 70. "Dlaczego pani to robi?" pytają jej bohaterkę. "Bo tak trzeba" - odpowiada serialowa lekarka.
Ona po prostu robiła to wszystko, bo tak trzeba. Była dobrym lekarzem, (...) chciała leczyć dzieci i za wszelką cenę im pomóc - opowiada w RMF FM Kulig.
Aktorka jest prawie non-stop na ekranie i dźwiga na swoich barkach mocną historię i mocną rolę. Serial wyreżyserował pochodzący z Katowic Maciej Pieprzyca.
Maciek jest reżyserem, dla którego bardzo ważne są próby czytane, spotkania z aktorami. Bardzo lubi być dobrze przygotowany przed zdjęciami. Wiedziałam, że będę miała partnera, który mnie poprowadzi. I że choć jest ogrom materiału, to będę miała wsparcie, (...) on to udźwignie energetycznie i mnie nie zostawi - opisuje rozmówczyni Katarzyny Sobiechowskiej-Szuchty.
Doktor Wadowska-Król nazywana była Matką Boską Szopienicką. Przekonała śląskie kobiety, by pozwoliły wywieźć dzieci ze skażonego otoczenia i dzięki temu uratowała ich zdrowie, a czasem życie. Ona rozumie tę mentalność i podchodzi z szacunkiem do śląskich kobiet. Czuje w nich taki potencjał, że jeżeli uda jej się przekonać te kobiety do rewolucji, to one pójdą za nią, a za nimi pójdą mężczyźni. I tak też się dzieje - mówi Joanna Kulig.
Twórcom serialu świetnie udało się odtworzyć klimat lat 70. On mi się kojarzy trochę z moją mamą (...) to jest taki czas naszych rodziców (...). Nawet jak mama była na planie serialu, to była bardzo wzruszona, bo pamięta te czasy. Noszę nawet w serialu takie klipsy, jakie ona nosiła - dodaje aktorka.
Joanna Kulig grała w Narodowym Starym Teatrem w Krakowie, potem w Teatrze Ateneum w Warszawie. Czasem trochę tęsknię za teatrem. I cieszę się, że zagram w Teatrze Telewizji ciekawą postać. Britney Spears - wskazuje, dodając, że próby zaczną się w maju, a zdjęcia w czerwcu.
Nigdy, jak mówi, nie miała potrzeby, żeby przenieść się do innego kraju. W Stanach urodziła dziecko, przez jakiś czas tam mieszkała. Lepiej czuję się w Polsce, w Warszawie. Wolę latać i wykonywać swoją pracę, a potem wracać, niż odwrócić kolejność - opowiada w Rozmowie Filmowej RMF FM.
Jak Joanna Kulig radzi sobie z popularnością? Różnie. Są takie momenty, że dobrze. Są takie momenty, że brakuje trochę powietrza. Na pewno Fuerteventura jest pomocna, bo tam mnie nikt nie rozpoznaje - przyznaje.
Na premierę czeka film "Isola", w którym Kulig gra ze słynną aktorką Fanny Ardant. Grałyśmy po angielsku. Jej językiem ojczystym jest francuski, a moim polski, więc obie gramy w języku, który dla nas jest tym drugim - wyjaśnia. Niesamowitym przeżyciem było obserwowanie, jak ona pracuje, jakim jest człowiekiem - dodaje aktorka.
Rozmówczyni RMF FM w nowym filmie Pawła Pawlikowskiego śpiewa po niemiecku. Bardzo się cieszę, bo to nasza czwarta współpraca - mówi.
Oboje z mężem Maciejem, który jest reżyserem, są mocno zapracowani. Przy filmach, serialach, opiece nad synkiem. Gdyby Joanna miała cały dzień tylko dla siebie i mogła spędzić go tak, jak chce? Cały dzień chodziłabym sama po lesie - odpowiada z uśmiechem.


