„Literatura jest jak zdrowy żołądek - wszystko może przetrawić i nic jej nie zaszkodzi” – mówi w specjalnym wywiadzie dla RMF FM Boris Akunin, autor powieści kryminalnych uwielbianych przez miliony czytelników na całym świecie. Pisarz przyznaje się do młodzieńczej fascynacji dziełami Henryka Sienkiewicza i zdradza tytuł swojej kolejnej książki, której akcja częściowo będzie się toczyć w Krakowie. Zapowiada też odejście od beletrystyki. „Teraz jestem w innym nastroju. Chcę pisać inaczej, pisać mniej grzeczne książki” – tłumaczy naszemu dziennikarzowi.


Maciej Nycz, RMF FM: Spotykamy się na Festiwalu Conrada w Krakowie, mieście nierozerwalnie związanym z polską literaturą. Czy jest taki polski pisarz albo polska książka, którą szczególnie pan ceni?

Boris Akunin: Dzień dobry (po polsku). Podobnie jak moi wszyscy rówieśnicy wyrosłem czytając powieści historyczne Henryka Sienkiewicza. One są dla mnie bardzo ważne.

W polskim internecie krąży ostatnio taka zabawa - ludzie nominują się do wskazywania 10 książek, które odegrały szczególną rolę w ich życiu. O 10 pana nie będę prosił, bo na to nie mamy czasu, ale gdyby miał pan wskazać dwie, trzy pozycje to co by to było i dlaczego?

Książki, które lubię, zmieniają się w zależności od mojego wieku. Myślę, że ważne są te, które kształtują człowieka z dzieciństwie. Nie odważyłem się wrócić do niektórych książek, które czytałem kiedyś. Bałem się, że mogą mi się już tak nie spodobać. Mogę podać 3 tytuły, które przetrwały próbę czasu. To "Trzej Muszkieterowie', "Wyspa skarbów" i "Przygody Sherlocka Holmesa".

Widzę, że w tej kwestii możemy sobie podać rękę - pewnie też bym wymienił te książki...

(śmiech)

Pana powieści, zwłaszcza te o Eraście Fandorinie, są dla milionów czytelników źródłem rozrywki, czymś, co pozwala się oderwać, zrelaksować. Przy jakiej literaturze pan łapie oddech? Czy pan w ogóle traktuje literaturę w tych kategoriach?

Od 15 lat, czyli od czasu, kiedy zacząłem zajmować się pisarstwem, nie czytam w ogóle beletrystyki. Czytam głównie literaturę non-fiction i wspomnienia. Szczególnie interesują mnie nie dzienniki osób sławnych, ale tych mało znanych. Interesuje mnie odczuwanie czasu przeszłego, zapach minionej epoki, ludzie, którzy żyli, zmarli i wszyscy o nich zapomnieli. Takie przeżycia towarzyszą mi też podczas odwiedzania starych cmentarzy. Patrzę na groby z fragmentami niewyraźnych napisów i staram się odgadnąć, jakie było życie danego człowieka. Niekiedy zapożyczam imiona i nazwiska na nagrobkach i "ożywiam" kogoś w swoich utworach. Wiedząc o mojej pasji, czytelnicy czasem przysyłają mi przez internet pamiętniki spisane przez ich dziadków czy babcie.

Wspomniał pan o internecie. Pisarzy zwykło się postrzegać jako ludzi dystansujących się z różnych powodów od nowinek technicznych. Pan prowadzi bloga, korzysta z sieci do kontaktu z czytelnikami. Co panu daje internet jako literatowi?

Internet jest dla mnie strefą do polowania. Bardzo bawią mnie opinie, że internet jest zagrożeniem dla literatury. Literatura jest jak zdrowy żołądek - wszystko może przetrawić i nic jej nie zaszkodzi. Dla mnie literatura to nowy kontynent, który trzeba zdobyć i zasiedlić. Bez większych oporów mogę zrezygnować z druku i zgodzić się na to, żeby moje dzieła ukazywały się w formie elektronicznej.

A zastanawiał się pan kiedyś nad tym, czy gdyby przyszło panu debiutować jako powieściopisarzowi teraz, w czasach internetu, a nie kilkanaście lat temu to byłoby łatwiej czy trudniej?

Myślę, że byłoby łatwiej. Mógłbym się obyć bez wydawcy, a na początku swojej działalności miałem spore problemy z wydawcą. Mógłbym dotrzeć do czytelnika bezpośrednio i zaczekać, aż wydawnictwa same zgłoszą się z propozycjami .


"Akcja noweli o Fandorinie będzie miała miejsce w Krakowie"

Kilka dni przed naszym spotkaniem do polskich księgarń trafiło "Czarne miasto". Niech mnie pan poprawi, jeżeli się mylę: to jest ostatnia chronologicznie, ale nie ostatnia w ogóle powieść z cyklu o Eraście Fandorinie?

Ta książka wyszła w Rosji 2 lata temu. Od tego czasu nie siedziałem bezczynnie. Wydałem kilka innych książek.

A czy ta seria będzie jeszcze rozbudowywana? Pojawiały się informacje o jeszcze dwóch planowanych książkach.

Tak, to prawda. Jedna z nich ukaże się na wiosnę przyszłego roku, a ostatnia za 3 lata.

A może pan coś zdradzić - chociaż roboczy tytuł tej najbliższej? Parę dni temu rzucił pan chyba pół żartem, że sprawdza pan Kraków pod kątem literackim. Poważnie rozważa pan wysłanie tutaj swojego bohatera?

To będzie zbiór, w którym będą opisane przygody Fandorina w XX wieku. Jego tytuł to "Planeta woda". Będzie zawierał jedną dużą powieść, jedną mniejszą i jeszcze nowelę. Akcja noweli będzie miała miejsce w Krakowie.

Ja "Czarne miasto" przeczytałem kilka dni przed naszym spotkaniem i uderzyło mnie to, że ta książka aż prosi się o sfilmowanie. Ktoś już z panem rozmawiał o przeniesieniu jej na ekran? Byłby pan chętny takim działaniom?

Mnie interesują tylko takie ekranizacje, które mogą stać się samodzielnymi i ważnymi dziełami. Miałem dwie propozycje ekranizacji "Czarnego miasta", ale żadna z nich nie wydała mi się odpowiednia. Tam jest jeden istotny problem - akcja toczy się w Baku. W Baku 100 lat temu większą część mieszkańców stanowili Ormianie. Teraz ich stamtąd wygnano i w mieście są tylko Azerowie. Stosunki między tymi narodami są bardzo bolesne. Gdy w Baku zbierałem materiał do powieści, mogłem się o tym przekonać. Nie mogę zrobić filmu w Baku, w którym nie byłoby Ormian.

Czy po tych dwóch zaplanowanych jeszcze książkach o Fandorinie pożegna się pan już z kryminałami?

Myślę, że tak. To będzie odejście z "dużego sportu". Może oczywiście kiedyś się zdarzyć, że będę miał ochotę na rozrywkę i napiszę jakąś awanturniczą powieść. Teraz jestem w innym nastroju. Chcę pisać inaczej. Chcę pisać mniej grzeczne książki - chodzi o stosunek do czytelnika. Chodzi o książki, które są w dużym stopniu potrzebne mnie samemu.

A czy taką rolę będzie spełniać ta seria historyczna, o której pan już od dłuższego czasu mówi?

Tak, to prawda. Mój projekt dotyczący historii rosyjskiego państwa jest przykładem właśnie innego gatunku. Nie oczekuję tego, że zainteresuje się nim tylu czytelników, ilu interesuje się Fandorinem. Muszę jednak przyznać, że pierwsze dwa tomy tej serii, które ukazały się w Rosji, sprzedają się znacznie lepiej niż spodziewałem się tego ja i wydawca. Na pewno nie są to jednak lektury dla rozrywki.

"Z czego jesteście dumni, idioci?"

Znany pisarz ostro o Rosji Putina. "Trzeźwy źle się czuje wśród pijaków"

Borys Akunin - rosyjski pisarz gruzińskiego pochodzenia i autor bestsellerowych powieści kryminalnych ogłosił, że będzie starał się spędzać jak najwięcej czasu poza swoją ojczyzną. “Trzeźwy człowiek źle się czuje pod jednym dachem z pijakami” – napisał na blogu. czytaj więcej

Porozmawialiśmy trochę o literaturze, teraz chciałbym przejść do również frapujących pana tematów politycznych. Ja znalazłem w "Czarnym mieście" taki cytat - główny czarny charakter, Odyseusz, mówi w pewnym momencie: "Choroba każdej zgniłej władzy polega na tym, że spycha utalentowanych ludzi na pobocze". Pan się czuje zepchnięty na pobocze? Bo to, że pan uważa obecną władzę rosyjską za zgniłą to wiadomo nie od dziś.

Nie czuję się spychany na pobocze. Uważam, że pisarz w Rosji nie powinien w żaden sposób przybliżać się do władzy, a wręcz odwrotnie - powinien zachowywać bezpieczny dystans. Problem nie we mnie, ale we władzy, która wyrzuca ludzi utalentowanych, spycha ich na bok. Problem tej władzy polega na tym, że nie toleruje tych, którzy mają poczucie własnej wartości. Dla Rosji nietypową jest sytuacja, żeby np. minister w ramach protestu podał się do dymisji. Władza dyktatorska nie znosi ludzi tego typu.

Parę miesięcy temu pan w bardzo ostrych słowach napisał na swoim blogu, że czuje się w putinowskiej Rosji tak źle, jak trzeźwy się czuje źle pod jednym dachem z pijanymi. Co musiałoby się zmienić, żeby znowu poczuł się tam pan jak w domu?

Myślę, że przede wszystkim nie powinny do mnie przychodzić listy od czytelników, którzy masowo piszą: "panie Akunin, bardzo pana cenimy jako pisarza, ale na polityce zupełnie się pan nie zna. Niech pan nie pisze źle o naszym ukochanym prezydencie". Chciałbym też, żeby w moim kraju kierowcy przestali wieszać na autach czarno-pomarańczowe wstęgi św. Jerzego. Nie wiem, co one mają symbolizować: zwycięstwo nad Ukrainą, imperialistyczne podejście? Chciałbym ich zapytać: "Z czego się cieszycie? Z czego jesteście dumni, idioci?"

Chciałbym zadać jeszcze ostatnie pytanie: jak my jako Europejczycy, Polacy, możemy pomóc wam, Rosjanom w dojściu do normalności?

Nie wykreślajcie nas z listy państw europejskich. Z szacunkiem i zrozumieniem odnoście się się do problemów, które mamy i dajcie nam czas, żebyśmy sobie z nimi poradzili.

Rozdaliśmy Wam 3 powieści podpisane przez Borisa Akunina. Ze zwycięzcami skontaktujemy się mailowo.