Szef Meta, Mark Zuckerberg, stanął w środę przed sądem w Los Angeles, gdzie odpowiadał na pytania dotyczące zarzutów o celowe projektowanie Instagrama w sposób uzależniający dzieci i młodzież. To pierwszy taki proces w USA, a sprawa może mieć kluczowe znaczenie dla przyszłości platform społecznościowych.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Mark Zuckerberg został przesłuchany w sprawie, w której młoda kobieta - "Kaley" - oskarża Meta i YouTube o celowe tworzenie mechanizmów uzależniających, które miały negatywny wpływ na jej zdrowie psychiczne już od czasów szkoły podstawowej. To pierwszy z ponad 1500 podobnych pozwów, które trafiły do sądów w Stanach Zjednoczonych.
Rodzice dzieci, które - jak twierdzą - ucierpiały lub zmarły w wyniku korzystania z mediów społecznościowych, zebrali się przed sądem, podkreślając wagę procesu dla bezpieczeństwa młodych użytkowników.
Podczas przesłuchania Zuckerberg był pytany o to, czy dzieci poniżej 13. roku życia mają dostęp do Instagrama. Choć oficjalnie platforma wymaga ukończenia 13 lat, ujawniono wewnętrzny dokument z 2015 roku, według którego ponad 4 miliony użytkowników Instagrama w USA miało mniej niż 13 lat. Kaley zaczęła korzystać z aplikacji w wieku 9 lat, a do 2019 roku Instagram nie wymagał podania daty urodzenia przy rejestracji.
Kaley twierdzi, że uzależniające funkcje Instagrama doprowadziły u niej do lęków, zaburzeń postrzegania własnego ciała i myśli samobójczych. Jej matka próbowała ograniczać korzystanie z aplikacji, jednak dziewczyna spędzała na platformie nawet 16 godzin dziennie. Meta odpiera zarzuty, twierdząc, że problemy Kaley wynikały z trudnej sytuacji rodzinnej, a nie z działania serwisu.
Zuckerberg był pytany, czy Meta stawiała sobie za cel wydłużanie czasu spędzanego przez użytkowników na platformie. Przyznał, że takie cele istniały "we wcześniejszych latach", ale obecnie firma skupia się na "użyteczności i wartości". Odpierał zarzuty, jakoby zysk był ważniejszy od bezpieczeństwa młodych użytkowników.
"Moim podstawowym założeniem jest to, że jeśli coś jest wartościowe, to ludzie będą to robić częściej" - powiedział Zuckerberg podczas przesłuchania, relacjonowanego przez CNN.
Proces w Los Angeles jest bacznie obserwowany przez opinię publiczną i może wyznaczyć nowe standardy odpowiedzialności platform społecznościowych za zdrowie psychiczne młodych użytkowników. Meta podkreśla, że wprowadziła szereg narzędzi kontroli rodzicielskiej i zabezpieczeń dla nastolatków, jednak prawnicy ofiar twierdzą, że to wciąż za mało.
Zuckerberg poinformował, że zobowiązał się do rozdania 99 proc. swojego majątku. Argumentował, że im droższe będą akcje Meta, tym więcej pieniędzy może zostać przeznaczonych na szczytne cele. W sądzie zapytano go, czy "zadeklaruje wsparcie finansowe dla ofiar mediów społecznościowych".
"Nie zgadzam się z charakterem pytania" - odpowiedział Zuckerberg.


