"Niestety, Steve Witkoff nie ma żadnego doświadczenia z Rosją ani, co oczywiste, żadnego doświadczenia w dyplomacji. Obawiam się, że ma on przeczucie, że będzie jakiś pakt amerykańsko-rosyjski, na którym on, jego syn, rodzina Trumpa, a może i ludzie z ich otoczenia, mogliby skorzystać". To słowa Anne Applebaum, która z niepokojem obserwuje przebieg negocjacji w sprawie pokoju w Ukrainie. Okazuje się, że laureatka Nagrody Pulitzera może mieć rację, bo brytyjski "The Economist" informuje, że urzędnicy z Waszyngtonu rozmawiali z Rosjanami o miejscach w zarządach rosyjskich firm. W Moskwie sporządzono także specjalną notatkę ze strategią wciągnięcia otoczenia Trumpa do układu z Rosją.

  • Poza oficjalnym torem negocjacji, toczą się zakulisowe rozmowy między USA i Rosją.
  • Moskwa kusi ludzi Trumpa obietnicą ogromnych pieniędzy, związanych z inwestycjami w złoża i energetykę.
  • W zamian Kreml domaga się zniesienia sankcji, co może powodować kolejną eskalację.
  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl.

Dwutorowe negocjacje

Od roku trwają równoległe negocjacje dotyczące zakończenia wojny w Ukrainie. Poza oficjalnie nagłaśnianymi wizytami Jareda Kushnera i Steve'a Witkoffa w Moskwie, toczą się inne, zakulisowe rozmowy dotyczące potencjalnych amerykańskich inwestycji w Rosji.

Według ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, Rosja miała obiecać Amerykanom umowy warte 12 bilionów dolarów w zamian za złagodzenie sankcji. Źródła "The Economist" podają, że osoby z otoczenia Donalda Trumpa prowadziły rozmowy o udziale w rosyjskich projektach energetycznych, m.in. w Arktyce, wydobyciu metali ziem rzadkich czy budowie tunelu pod Cieśniną Beringa.

Kwota 12 bilionów brzmi abstrakcyjnie i prawdopodobnie nie ma nic wspólnego z realiami. Ma jednak zrobić wrażenie na Amerykanach i - jak można sądzić - zabiegi odniosły zamierzony skutek. 

W rozmowie w CNN między Anne Applebaum i Fareedem Zakarią, amerykański politolog i publicysta podkreślił, że kwota 12 bilionów wydaje się o tyle szokująca, że całe PKB Rosji ocenia się na 2,5 biliona dolarów. To oznacza, że Moskwa zaproponowała Amerykanom pakiet stanowiący pięciokrotność całej gospodarki kraju.

Analizy stworzone przez "The Economist" wskazują, że nawet w przypadku pełnego otwarcia rosyjskiego rynku, roczne przychody amerykańskich firm mogłyby sięgnąć najwyżej 340 miliardów dolarów - a to i tak wymagałoby dekad stabilnej współpracy. Dodatkowo, wiele luk na rosyjskim rynku po wycofaniu się Zachodu zajęły już firmy z Chin czy Turcji. Jest także mało prawdopodobne, by amerykańskie firmy były w stanie wydobywać w Arktyce złoża warte biliony dolarów.

"Żadna umowa w Rosji nie jest tak dobra, jak ci się wydaje" - skomentowała Applebaum, dodając, że to powszechny osąd wypracowany przez amerykańskich biznesmenów współpracujących z Moskwą przez ostatnie dekady. "Niestety, Steve Witkoff nie ma żadnego doświadczenia z Rosją ani, co oczywiste, żadnego doświadczenia w dyplomacji. Obawiam się, że ma on przeczucie, że będzie jakiś pakt amerykańsko-rosyjski, na którym on, jego syn, rodzina Trumpa, a może i ludzie z ich otoczenia, mogliby skorzystać" - ocenia dziennikarka.

Skąd wiadomo, że Rosjanie grają w grę z amerykańskimi negocjatorami? Jak donosi brytyjski tygodnik, przed spotkaniem Donalda Trumpa z Władimirem Putinem na Alasce sporządzono notatkę dla Rady Bezpieczeństwa Narodowego Rosji zawierającą wskazówki, jak sprzedać prezydentowi USA "Największą Umowę". Rosja przedstawiała się jako "skarbnica arktycznych i północnych zasobów", do których dostęp miałyby uzyskać amerykańskie fundusze suwerenne i prywatne. W dokumencie sugerowano, że "wszyscy zarobią dużo pieniędzy", a prezydenci Putin i Trump mogliby nawet otrzymać Pokojową Nagrodę Nobla.

Rosja kusi inwestorów bogactwem surowców: ropy, gazu i metali ziem rzadkich. Jednak realizacja megaprojektów, takich jak Vostok Oil (flagowy projekt Rosnieftu) czy wydobycie w Arktyce, wymagałaby ogromnych nakładów, nowoczesnych technologii i stabilności politycznej. Zasadne w tej sytuacji wydaje się pytanie, czy Witkoff i spółka grają pod interes Stanów Zjednoczonych, czy to raczej gra pod siebie.

Coś się święci

Stany Zjednoczone posiadają długą tradycyję współpracy z firmami rosyjskimi. Exxon Mobil zainwestował 500 mld dolarów w rosyjskie baseny arktyczne, czarnomorskie i łupki, w ramach współpracy z Rosnieftem. McDonald’s stworzył sieć restauracji, która była symbolem otwarcia Rosji na Zachód po upadku ZSRR. Dodatkowo w Rosji działały Ford, Coca-Cola, Procter & Gamble i wiele, wiele innych. Amerykańskie firmy inwestowały zarówno w produkcję, jak i w sektor usług. Często były to inwestycje długoterminowe, obejmujące budowę fabryk, centrów logistycznych czy sieci sprzedaży detalicznej. Przed 2022 rokiem Rosja była postrzegana jako atrakcyjny rynek ze względu na dużą liczbę konsumentów i potencjał wzrostu.

Powrót amerykańskich firm do Rosji wiązałby się z licznymi zagrożeniami: niestabilnością prawną, korupcją, ryzykiem politycznym i możliwością ponownego nałożenia sankcji w razie wznowienia agresji. Przykład Iranu pokazuje, że nawet po zniesieniu części sankcji, zachodnie firmy niechętnie wracają na ryzykowne rynki. Dodatkowo, wiele aktywów zostało już przejętych przez lokalnych partnerów lub wymagałoby kosztownego wykupu.

Tymczasem - jak informuje "The Economist" - co najmniej pięć firm z USA, które opuściły Rosję po 2022 roku, zarejestrowało niedawno nowe rosyjskie znaki towarowe. Wśród nich znalazł się m.in. Apple i McDonald's. W trakcie sierpniowego spotkania w Anchorage Putin miał także zaoferować Trumpowi zwrot wartych 5 mld dolarów aktywów, które Rosja przejęła od Exxon Mobil. Mózgiem operacji kuszenia Trumpa i jego otoczenia obietnicami "wielkich pieniędzy" ma być Kiriłł Dmitrijew, doradca Putina.

Amerykanie liczą na to, że po tym, gdy z Rosji odeszły firmy europejskie, wyciągnięcie Moskwy z kryzysu otworzy dla USA ogromny rynek.

Otoczenie Trumpa zaciera ręce?

Od kwietnia ubiegłego roku szef rosyjskiego funduszu państwowego Kiriłł Dmitrijew spotkał się z Witkoffem przynajmniej dziewięć razy. W negocjacje po stronie amerykańskiej zaangażowany jest także Jared Kushner, czyli zięć Trumpa. "The Economist" wspomina o osobach "bliskich rodzinie Trumpa", które prowadzą rozmowy sprawie nabycia udziałów w rosyjskich aktywach energetycznych. Brytyjski tygodnik powołuje się na waszyngtońskie źródła, według których osoby z otoczenia Białego Domu odbyły już rozmowy z rosyjskimi wysłannikami na temat miejsc w zarządach rosyjskich firm. W grę wchodzą także inwestycje deweloperskie (Witkoff jest deweloperem) i przejęcie części rosyjskich aktywów publicznych (np. zysków z rurociągów). Dmitrijew posiada bogate doświadczenie w wywieraniu wpływu na amerykańskich urzędników.

Cytat

Raport na temat rosyjskiego szpiegostwa, sporządzony w 2020 roku przez komisję ds. wywiadu amerykańskiego Senatu, zawiera 152 odniesienia do niego, głównie dotyczące prób wciągnięcia osób bliskich Trumpowi.
pisze "The Economist"

"To naprawdę niepokojąca perspektywa, a przynajmniej powinna być, dla wszystkich Amerykanów, że amerykańską politykę zagraniczną prowadzą ludzie, którzy nie działają w interesie Stanów Zjednoczonych, naszych sojuszników ani pokoju na świecie, lecz w rzeczywistości działają w prywatnych interesach ludzi prowadzących negocjacje" - komentowała w CNN Anne Applebaum, wyrażając nadzieję, że w Białym Domu znajdzie się wystarczająco wielu rozsądnie myślących osób, by odrzucić pakt z diabłem.

Odblokowanie rosyjskiej gospodarki pozwoliłoby Kremlowi na szybkie postawienie na nogi machiny finansującej wojnę, a to będzie prowadzić do kolejnej eskalacji.