Ratownicy TOPR od środy prowadzą intensywne poszukiwania 30-letniego turysty, który zaginął 14 lutego w rejonie Kasprowego Wierchu. W akcji bierze udział 22 ratowników, drony, pies lawinowy oraz śmigłowiec. Do działań włączyli się także słowaccy ratownicy. Na razie nie natrafiono na żaden ślad zaginionego.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Zaginiony 30-letni Andrzej ostatni raz kontaktował się z rodziną 14 lutego.

Jak ustalili ratownicy, tego dnia wjechał kolejką linową na Kasprowy Wierch, a jego telefon logował się do przekaźnika właśnie w tym rejonie. Informacje te potwierdzili także pracownicy Polskich Kolei Linowych.

Po otrzymaniu informacji o możliwym miejscu pobytu turysty, ratownicy TOPR rozpoczęli przeszukiwanie okolic Kasprowego Wierchu. W działaniach wykorzystano drony, psa lawinowego oraz śmigłowiec, który został użyty w momencie poprawy pogody. Przeszukano m.in. grań Tatr w kierunku Świnicy, Pośredniego Goryczkowego oraz okoliczne tereny.

Do akcji poszukiwawczej dołączyli także ratownicy słowaccy z Horskiej Zachrannej Służby, którzy sprawdzali Dolinę Cichą po swojej stronie granicy. Mimo zaangażowania łącznie 22 ratowników, do tej pory nie udało się odnaleźć żadnych śladów zaginionego.

Rysopis zaginionego i apel o pomoc

Zaginiony Andrzej ma około 187 cm wzrostu, ciemne włosy i zarost, a znakiem szczególnym jest tatuaż na prawym przedramieniu. W dniu zaginięcia ubrany był w brązową kurtkę puchową, kremową wełnianą czapkę i okulary. 

Osoby posiadające jakiekolwiek informacje na temat miejsca pobytu mężczyzny proszone są o kontakt z policją.