Rząd będzie wypłacał z kasy państwa, sto euro, najuboższym pracownikom. Również tym zatrudnionym w prywatnych firmach.
Co to oznacza w praktyce? Minimalne zarobki we Francji oficjalnie nie wzrosną. Rząd będzie dodawał do pensji sto euro w formie zasiłku. I właśnie takie rozwiązanie - według części liderów ruchu "żółtych kamizelek" - stanowi problem.
Aby otrzymać zasiłek, trzeba będzie spełnić wiele wymogów. Dochody całej rodziny nie będą mogły przekroczyć pewnego poziomu. A co najważniejsze w każdej chwili rząd będzie mógł wycofać się z zasiłku.
Ruch "żółtych kamizelek" zarzuca prezydentowi Francji "mydlenie oczu" i zapowiada kontynuację protestów.
(ug)