Pakiet szeroko zakrojonych reform, wprowadzający elementy wolnego rynku do socjalistycznego modelu gospodarczego, przyjął parlament Kuby. Reformy, popierane przez partię komunistyczną, uchwalono po miesiącach nasilającej się presji USA na wyspę.
- Kubański parlament przyjął pakiet szeroko zakrojonych reform gospodarczych, wprowadzających elementy wolnego rynku do socjalistycznego modelu.
- Zmiany obejmują otwarcie rynku dla prywatnych deweloperów, przekształcenie państwowych firm w prywatne oraz dopuszczenie prywatnych banków na rynek finansowy.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
Agencja Reutera zauważa, że jeśli reformy zostaną wprowadzone w życie w takim kształcie, w jakim je uchwalono, będzie to największy zwrot w kubańskim modelu gospodarczym od kierowanej przez Fidela Castro rewolucji komunistycznej z 1959 roku.
Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel oświadczył, że kryzysowy pakiet reform, przygotowany przez Komitet Centralny Komunistycznej Partii Kuby (KPK), został opracowany na bazie doświadczeń Chin i Wietnamu. Te dwa państwa komunistyczne wprowadziły elementy wolnego rynku, zachowując jednopartyjny system rządów.
Przyjęte reformy zakładają otwarcie rynku dla prywatnych deweloperów, proponują przekształcenie państwowych firm w przedsiębiorstwa prywatne i umożliwiają wejście prywatnych banków na kubański rynek finansowy. Dopuszczają też sprzedaż własności państwowej krajowym i zagranicznym osobom i firmom.
Nie jest jasne, w jakim czasie, ani jakimi metodami zmiany te mają zostać wprowadzone.
Przed głosowaniem Diaz-Canel powiedział parlamentarzystom, by zachowali wiarę w socjalistyczną przeszłość Kuby. To, o czym tu rozmawiamy, to dylemat, jak kontynuować proces budowy socjalistycznej, który cierpi z powodu najdłuższej blokady w historii ze strony największej światowej potęgi - powiedział, odnosząc się do amerykańskich sankcji.
Nie rezygnujemy z socjalizmu - zaznaczył prezydent.
Kubańska gospodarka z trudem radziła sobie już od czasu upadku ZSRR. Zaostrzenie sankcji przez administrację prezydenta USA Donalda Trumpa pchnęło ją na granicę załamania. Po miesiącach presji, w tym blokady dostaw ropy naftowej, Kuba ma niewielkie pole manewru - ocenił Reuters.
Diaz-Canel powiedział parlamentarzystom, że decyzja o otwarciu gospodarki "nie jest związana z negocjacjami" pomiędzy Kubą a USA. Negocjacje te rozpoczęły się w tym roku, ale od pewnego czasu wydaje się, że utknęły w martwym punkcie.
Według portalu Politico Pentagon od miesięcy rozmieszcza żołnierzy i uzbrojenie, by USA mogły przeprowadzić atak na Kubę. Trump sugerował, że interwencja wojskowa nie będzie konieczna, choć jednocześnie zapowiadał "wzięcie" wyspy lub zmianę rządzącego tam reżimu.
Wiceprezydent USA J.D. Vance powiedział w Białym Domu, że amerykańska administracja obserwuje działania władz Kuby, by ocenić, jak na nie odpowiedzieć. Jeśli podejmą mądre decyzje, będziemy mieć z wyspą o wiele lepsze stosunki - dodał.


