Sąd Rejonowy w Moskwie skazał stand-upera Artemija Ostanina na pięć lat i dziewięć miesięcy kolonii karnej za żarty, które uznano za „wzniecanie nienawiści” oraz „obrażanie uczuć religijnych”. Ostanin nawet nie wspomniał o wojnie w Ukrainie.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Artemij Ostanin został skazany na podstawie dwóch artykułów rosyjskiego kodeksu karnego: za "wzniecanie nienawiści" (art. 282) oraz "obrażanie uczuć religijnych" (art. 148). Dodatkowo sąd nałożył na niego grzywnę w wysokości 300 tysięcy rubli. Prokuratura domagała się jeszcze surowszego wyroku - pięciu lat i jedenastu miesięcy kolonii - informuje Meduza.

Powodem wszczęcia postępowania był monolog Ostanina w programie "Stand-up w 60 sekund", w którym żartował o beznogim mężczyźnie w metrze. Władze uznały, że żart ten "wyszydza tragedię" i "obraża żołnierza, który stracił nogi podczas wojny". Sam komik podkreślał, że w żarcie nie było żadnych odniesień do wojny rosyjsko-ukraińskiej.

Ostanin został oskarżony także o obrażanie uczuć religijnych po występie w klubie Stand-up Brothers, gdzie żartował m.in. o Jezusie Chrystusie. Śledczy uznali, że komik kierował "zorganizowaną grupą przestępczą", która miała przygotowywać i rozpowszechniać obraźliwe żarty.

Schwytany na Białorusi i torturowany

Ostanin został zatrzymany 18 marca 2025 roku na Białorusi, a następnie przewieziony do Rosji. Według obrońców, po zatrzymaniu został wywieziony do lasu, gdzie białoruskie służby miały go pobić, używając pałek i paralizatora. Lekarze stwierdzili u niego złamanie kręgosłupa. Proces rozpoczął się w styczniu 2026 roku.

W swoim ostatnim słowie przed sądem Ostanin nie przyznał się do winy. "Życzę, by nikt nie znalazł się w sytuacji takiego bezprawia, w jakiej ja się znalazłem. Wszystkiego dobrego" - powiedział.