Ryan Routh został skazany na dożywotnie więzienie za próbę zamachu na Donalda Trumpa podczas wydarzenia na polu golfowym na Florydzie w 2024 roku. Sąd nie przychylił się do wniosku obrony o łagodniejszy wyrok, uznając, że działania oskarżonego były zaplanowane i wyrachowane.
- Ryan Routh skazany na dożywocie za próbę zamachu na Donalda Trumpa w 2024 roku.
- Sędzia podkreśliła, że czyn Routha był zaplanowany i wyrachowany.
- Routh nie okazał skruchy ani nie przeprosił za swoje działania.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
W środę zapadł wyrok w głośnej sprawie dotyczącej Ryana Routha, który w 2024 roku usiłował dokonać zamachu na Donalda Trumpa, ówczesnego kandydata na prezydenta Stanów Zjednoczonych. Do zdarzenia doszło na polu golfowym na Florydzie, gdzie Trump uczestniczył w jednym ze swoich wyborczych wydarzeń.
Prokuratura domagała się dla oskarżonego dożywotniego pozbawienia wolności bez możliwości zwolnienia warunkowego. W uzasadnieniu podkreślano, że Routh nie wyraził skruchy i nie przeprosił za swoje czyny. Obrona natomiast wnioskowała o 27 lat więzienia, powołując się na wiek oskarżonego, który wkrótce skończy 60 lat.
Sędzia Aileen Cannon, wydając wyrok, zaznaczyła, że działania Routha były efektem "obmyślonego, wyrachowanego planu pozbawienia życia ludzkiego". Z kolei prokurator John Shipley powiedział, że przestępstwa popełnione przez Routha miały na celu "zburzenie amerykańskiej demokracji", i zaapelował do sędzi, by poprzez wyrok wysłała sygnał, że przemoc na tle politycznym jest niedopuszczalna.
Sąd nie przychylił się do wniosku obrony o łagodniejszy wyrok, uznając, że charakter czynu oraz brak skruchy ze strony oskarżonego nie pozwalają na złagodzenie kary.
Routh w swoim chaotycznym przemówieniu przyznał, że "codziennie poświęcał się dla dobra społeczności oraz kraju" i że chciałby zostać wymieniony na więźniów politycznych za granicą.
Wyrok ogłoszono na tej samej sali sądowej, na której we wrześniu Routh próbował zranić się długopisem w szyję, gdy został uznany za winnego próby zamachu na Trumpa.
Ława przysięgłych uznała go za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów. Ciążące na nim zarzuty dotyczą m.in. próby zamachu, napaści na funkcjonariusza federalnego oraz naruszenia przepisów dotyczących broni palnej.
Proces Routha rozpoczął się niemal rok po wydarzeniach z 15 września 2024 roku. Według prokuratury agent Secret Service udaremnił wówczas próbę zamachu na Trumpa, gdy polityk grał w golfa. Trump był wtedy kandydatem na prezydenta.
Jak twierdzą śledczy, Routh planował zabójstwo przez wiele tygodni, po czym pojawił się z karabinem i wycelował w Trumpa. Agent ochrony otworzył ogień do napastnika, który w reakcji porzucił broń i zbiegł bez oddania ani jednego strzału.
Mężczyzna nie przyznał się do winy i reprezentował sam siebie przed sądem. Powiedział ławie przysięgłych, że nie planował nikogo zabijać.
Routh, z zawodu robotnik budowlany, pochodzący z Karoliny Północnej, ale ostatnio mieszkający na Hawajach, ma burzliwą przeszłość. Przedstawiał się jako przywódca najemników i deklarował chęć uczestniczenia w globalnych konfliktach, próbując nawet rekrutować ochotników na wojnę w Ukrainie.
W 2002 roku został zatrzymany, gdy zabarykadował się przed policją z bronią automatyczną i materiałami wybuchowymi, a w 2010 roku w jego magazynie znaleziono ponad 100 skradzionych przedmiotów. W obu przypadkach otrzymał wyroki w zawieszeniu.


