Do dymisji podał się premier Ukrainy Mykoła Azarow - podała służba prasowa tego kraju. Było to jedno z żądań ukraińskiej opozycji. Szef rządu zdecydował się odejść ze stanowiska w związku z bardzo poważnym kryzysem politycznym, w którym znajduje się jego kraj.

Ukraina: Zgłoszenie o bombie w Ministerstwie Sprawiedliwości

Przekazany przez demonstrantów władzom gmach ministerstwa sprawiedliwości Ukrainy był w nocy pilnowany przez cywilów podających się za milicjantów. Twierdzili, że dostali zgłoszenie o podłożeniu bomby. Według demonstrantów to kłamstwo. czytaj więcej

W celu stworzenia dodatkowych warunków dla zapewnienia kompromisu społeczno-politycznego oraz pokojowego uregulowaniu konfliktu, podjąłem decyzję, by zwrócić się do prezydenta Ukrainy z prośbą o przyjęcie mojej dymisji - oświadczył 67-letni obecnie Azarow, który objął tekę premiera w marcu 2010 roku po wyborach prezydenckich, w których zwyciężył Wiktor Janukowycz. Konfliktowa sytuacja, do której doszło w kraju, zagraża gospodarczemu i społecznemu rozwojowi Ukrainy, niesie niebezpieczeństwo dla całego ukraińskiego społeczeństwa oraz każdego obywatela - czytamy w oświadczeniu. Najważniejszym zadaniem jest dziś zapewnienie integralności terytorialnej Ukrainy. Jest to o wiele ważniejsze, niż czyjeś plany czy ambicje. Właśnie dlatego podjąłem tę decyzję - oznajmił szef rządu.

Informację o dymisji podano ze sceny na Majdanie. Jak donosi nasz korespondent Przemysław Marzec, wiadomość wcale nie została przyjęta z entuzjazmem jako zapowiedź wygranej. Dymisja może zostać przyjęta albo nie, może zostać również wycofana. Decydujące będą głosowania w parlamencie, a tam - zaraz po uczczeniu ofiar - ogłoszono przerwę dla negocjacji pomiędzy frakcjami.

Jeden z liderów opozycji Witalij Kliczko ocenił, że decyzja premiera o odejściu ze stanowiska spowodowana była jego chęcią "zachowania twarzy". Od wielu miesięcy mówimy o tym, że to, co dzieje się dziś na ulicach jest wynikiem pracy tego rządu. To nie jest jeszcze zwycięstwo, to dopiero krok do zwycięstwa - oświadczył polityk.

Zwołano specjalne posiedzenie parlamentu

Podczas dzisiejszego posiedzenia parlamentu deputowani mają szukać dróg wyjścia z ostrego kryzysu, w którym znalazło się państwo. Strona rządowa zapewnia, że sprawa wprowadzenia stanu wyjątkowego nie będzie rozpatrywana.W chwili obecnej nie ma o tym mowy - oświadczyła minister sprawiedliwości Ołena Łukasz.

Opozycja domaga się, by parlament  m.in. anulował tzw. dyktatorskie ustawy z 16 stycznia, które ograniczają swobody obywatelskie, przyjął ustawę o uwolnieniu więźniów politycznych, czyli uczestników trwających na Ukrainie masowych wystąpień przeciw władzom oraz przywrócił konstytucję z 2004 r. Powrót do zapisów ustawy zasadniczej sprzed 10 lat oznacza ograniczenie kompetencji prezydenta na rzecz poszerzenia kompetencji parlamentu.

Opozycja chce także powrócić do rozmów o podpisaniu umowy stowarzyszeniowej z UE. Protesty na Ukrainie wybuchły 21 listopada, gdy władze postanowiły, że ze względu na naciski gospodarcze Rosji nie podpiszą umowy stowarzyszeniowej z Brukselą.

Dziś rano milicja ustawiła na jednej z dróg dojazdowych do parlamentu betonowe bloki. Przeszkoda ma wysokość ok. 2 metrów.

Trwa wiec zwolenników władz



Obok parlamentu trwa wiec zwolenników władz. Jest ich tutaj kilka tysięcy. Na wyniki specjalnego posiedzenia Rady Najwyższej oczekują także ludzie w miasteczku namiotowym na Majdanie Niepodległości oraz na barykadach na ulicy Hruszewskiego, gdzie znajduje się centrum zamieszek.

Majdan Niepodległości na żywo! Zobaczcie internetową transmisję z Kijowa

(mal)