Robią, co mogą – Światowa Organizacja Zdrowia pozytywnie oceniła działania tureckiego rządu, który stara się powstrzymać rozprzestrzenianie się ptasiej grypy. Przedstawiciele ONZ ostrzegają jednak, że choroba jest poważnym zagrożeniem dla sąsiednich krajów.

Turcja przyznaje, że wirus ptasiej grypy przemieszcza się na zachód kraju, i że został już wykryty w co najmniej 25 miastach. Szczep H5N1 wykryto m.in. na wybrzeżu Morza Egejskiego, w rejonie bardzo popularnym wśród turystów. czytaj więcej

Wirusa H5N1, wyjątkowo groźnego dla ludzi, wykryto już w co najmniej 25 tureckich miejscowościach. Władze przyznały, że ptasia grypa stwierdzana jest w kolejnych miejscowościach, położonych bliżej zachodniej granicy kraju.

Temat ptasiej grypy wrócił na czołówki mediów. Pojawiają się w związku z tym pomysły na walkę z chorobą. Są wśród nich propozycje nietypowe, czy wręcz absurdalne. Wiceprzewodniczący rosyjskiej Dumy Władimir Żyrynowski zażądał od rządu, by ten powstrzymał migracje ptaków. - Żadnych przelotów na północ, niech sobie siedzą na południu. Zastrzelić wszystkie przelatujące ptaki. Rozstawić mężczyzn ze strzelbami i wojsko od Soczi po Krym - to jego pomysł na walkę z wirusem.

Uspokajające głosy słychać natomiast ze Szwecji. Naukowcy z Instytutu Karolińskiego w Sztokholmie uważają, że ptasia grypa może być bardziej powszechna i mniej śmiercionośna, niż do tej pory uważano. Ich zdaniem, na świecie może być znacznie więcej przypadków choroby, a zarówno pacjenci, jak i lekarze mogą nie zdawać sobie z tego sprawy. Dzieje się tak, gdy przebieg choroby jest stosunkowo łagodny – dodają badacze.