Premier Grenlandii jednoznacznie odrzucił zwierzchnictwo Stanów Zjednoczonych nad wyspą. Na wspólnej konferencji w Kopenhadze z szefową duńskiego rządu liderzy podkreślili suwerenność terytorium, o które zaciekle walczy administracja Białego Domu. "Nie chodzi tylko o Danię i Królestwo. Chodzi o to, żeby nie można było zmieniać granic siłą. Że nie da się kupić innego narodu i że małe kraje nie powinny bać się dużych" - powiedziała Mette Frederiksen. Ze strony sojuszniczych krajów NATO płyną jednak sygnały, które mogą niepokoić zwolenników zachowania status quo wobec Grenlandii.
- Grenlandia jest w centrum napięć geopolitycznych, z USA chcącymi zwiększyć wpływy, ale lokalne władze i Dania stanowczo odmawiają sprzedaży wyspy.
- Premier Grenlandii i duńska premier podkreślają, że wyspa pozostaje częścią Królestwa Danii, ale są otwarci na współpracę w zakresie bezpieczeństwa.
- Donald Trump zaostrzył retorykę, sugerując, że Grenlandia powinna być "przejęta" przez USA ze względu na zagrożenia ze strony Rosji i Chin.
- Holenderski MSZ uważa, że Grenlandia może trafić do USA, co może prowadzić do rozłamu w NATO.
- Eksperci wskazują na możliwy scenariusz "geo-osmozy", czyli stopniowego przejmowania kontroli nad Grenlandią przez USA, bez użycia siły.
- Cała sytuacja pokazuje, jak strategiczne znaczenie Grenlandii rośnie, zwłaszcza w kontekście zmian klimatycznych i tworzenia się nowych szlaków żeglugowych.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl.
W środę odbędzie się spotkanie amerykańskiej delegacji z przedstawicielami Danii i Grenlandii. Przyjdziemy razem. Zostaniemy razem. I odejdziemy razem - poinformowała Mette Frederiksen, dodając, że zależy jej na wzmocnieniu bezpieczeństwa w regionie arktycznym. NATO musi chronić Grenlandię tak samo, jak każde inne terytorium NATO - stwierdziła, cytowana przez grenlandzki serwis Sermitisiaq.
Premier Grenlandii podkreślił, że wyspa nie jest na sprzedaż i pozostaje częścią Królestwa. Poinformował jednak, że sytuacja geopolityczna jest bardzo poważna i Grenlandczycy odczuwają ogromną presję. Tę presję może łagodzić otwarte i zdecydowane wsparcie sojuszników z Sojuszu Północnoatlantyckiego. O to niekoniecznie będzie jednak łatwo.
Jedno wszyscy muszą zrozumieć - Grenlandia nie będzie własnością USA. Grenlandia nie będzie rządzona przez USA. Grenlandia nie będzie częścią USA. Wybieramy Grenlandię, jaką znamy dzisiaj, która jest częścią Królestwa Danii - przekazał Jens-Frederik.
Jest jednak jasne, że na zdeterminowanego Donalda Trumpa zapewnienia o jedności NATO, Danii i Grenlandii nie wystarczą. Dziennikarze pytali duńską premier, o to, co może zaoferować Stanom Zjednoczonym.
Możemy zaoferować demokratyczną współpracę pomiędzy niezależnymi państwami, które szanują się nawzajem i działają na rzecz dobra swoich obywateli. Mamy północną flankę, która interesuje się Arktyką i zależy nam na utrzymaniu bezpieczeństwa w regionie Arktyki - zaznaczyła Frederiksen i dodała, że w środę amerykańscy wysłannicy usłyszą to samo w trakcie rozmów: Grenlandia nie jest na sprzedaż, ale współpraca w ramach bezpieczeństwa jest jak najbardziej możliwa.
We wtorek rano pojawiła się informacja, że w środowym spotkaniu uczestniczyć będzie także wiceprezydent USA J.D. Vance, znany z wcześniejszych dość agresywnych prób skłonienia Grenlandczyków do podporządkowania się Stanom Zjednoczonym.
W ostatnich dniach po spektakularnej operacji wojsk USA w Wenezueli Donald Trump zaostrzył swoją retorykę wobec Danii i Grenlandii. Swoje żądania przejęcia wyspy argumentuje zagrożeniem ze strony Rosji i Chin, które jednak nie zostało udokumentowane przez służby wywiadowcze. Co więcej, Trump upiera się przy definitywnym przejęciu nowego terytorium. Mówimy o jej zdobyciu, a nie o jej posiadaniu w krótkiej perspektywie. Mówimy o jej zdobyciu. A jeśli tego nie zrobimy, zrobią to Rosja albo Chiny, ale to się nie stanie, gdy jestem prezydentem - zakomunikował.
Stany Zjednoczone od ponad stu lat wykazują zainteresowanie zakupem Grenlandii. Mimo kilku oficjalnych prób, wyspa pozostaje częścią Danii, a amerykańskie propozycje regularnie spotykają się z odmową.
Pierwsze wzmianki o zainteresowaniu Grenlandią przez USA pojawiły się już w latach 60. XIX wieku. Jednak do pierwszej oficjalnej oferty doszło w 1946 roku, kiedy to administracja prezydenta Harry'ego Trumana zaproponowała Danii 100 milionów dolarów za wyspę. Oferta została odrzucona.
W okresie zimnej wojny Grenlandia nabrała strategicznego znaczenia militarnego. Stany Zjednoczone uzyskały zgodę na budowę bazy lotniczej Thule (dziś Pituffik), ale nie zrezygnowały z myśli o przejęciu wyspy. Grenlandia była postrzegana jako kluczowy punkt obrony przed potencjalnym atakiem ze strony ZSRR.
W 2019 roku prezydent Donald Trump ponownie wywołał temat zakupu Grenlandii, co odbiło się z szerokim echem w mediach i stanowczą odmową ze strony Danii oraz lokalnych władz grenlandzkich. Propozycja została uznana za nierealistyczną i wywołała dyplomatyczne napięcia.
Obecnie Grenlandia cieszy się szeroką autonomią w ramach Królestwa Danii. Wyspa pozostaje przedmiotem zainteresowania geopolitycznego ze względu na swoje położenie, zasoby naturalne i zmiany klimatyczne otwierające nowe szlaki żeglugowe. Jak jednak podkreślają eksperci, surowce dostępne na wyspie są położone na głębokościach bardzo utrudniających wydobycie i czyniące je niezwykle kosztownym.
Prawo do samostanowienia narodów, zapisane w art. 1 Karty Narodów Zjednoczonych, gwarantuje Grenlandczykom decydujący głos w sprawie przyszłości wyspy. Trump stwierdził jednak niedawno, że prawo międzynarodowe go nie dotyczy. A co na temat Grenlandii mówią natowscy sojusznicy Danii?
Szef MSZ Holandii David van Weel powiedział w poniedziałek w wywiadzie dla publicznego radia NPO 1, że Grenlandia nie musi "za wszelką cenę" pozostawać częścią Królestwa Danii i mogłaby należeć do USA pod warunkiem, że zdecydowaliby o tym sami Grenlandczycy.
Odnosząc się do rosnących napięć wokół Grenlandii, szef holenderskiej dyplomacji zaznaczył, że konflikt militarny o wyspę byłby "bardzo złą opcją" dla samej Grenlandii, Danii, a także Europy i Stanów Zjednoczonych.
Van Weel powiedział zarazem, że mógłby "żyć z takim rozwiązaniem", w którym Grenlandia zmienia status, nawet jeśli oznaczałoby to jej sprzedaż Stanom Zjednoczonym - pod warunkiem, że byłaby to decyzja podjęta demokratycznie przez mieszkańców wyspy.
Z badania serwisu EenVandaag Opiniepanel wynika, że zdaniem 54 proc. Holendrów ich państwo powinno zareagować, jeśli USA spróbują przejąć Grenlandię siłą. Blisko dwie trzecie (64 proc.) respondentów nie zgodziło się ze stwierdzeniem, że lepiej pozwolić Danii oddać Grenlandię niż ryzykować rozpad NATO.
W serwisie Foreign Affairs opublikowano fikcyjny, ale oparty na realiach politycznych scenariusz przejęcia Grenlandii przez Stany Zjednoczone. Artykuł pokazuje, jak współczesne metody wpływu i uzależniania mogą zastąpić tradycyjne formy aneksji terytorium.
Autor artykułu, Jeremy Shapiro, kreśli wizję, w której administracja Donalda Trumpa nie dokonuje inwazji ani nie kupuje Grenlandii, lecz stopniowo przejmuje nad nią kontrolę poprzez inwestycje, kontrakty i uzależnienie gospodarcze. Scenariusz ten, nazwany "geo-osmozą", polega na stopniowym wchłanianiu terytorium przez działania gospodarcze i polityczne, bez użycia siły militarnej.
Według opisanego scenariusza, USA wykorzystują słabości gospodarcze i polityczne Grenlandii, oferując ogromne inwestycje infrastrukturalne i wsparcie dla lokalnych społeczności. Amerykańskie firmy i organizacje zaczynają dominować w kluczowych sektorach, a lokalni politycy i liderzy społeczności są zachęcani do współpracy. W efekcie Grenlandia staje się coraz bardziej zależna od USA, a jej formalna przynależność do Danii traci znaczenie.
W scenariuszu Shapiro Dania i Unia Europejska protestują przeciwko amerykańskim działaniom, jednak nie mają realnych narzędzi, by im przeciwdziałać. USA, powołując się na prawo do samostanowienia Grenlandczyków, budują własną narrację i stopniowo przejmują kontrolę nad wyspą, nie przeprowadzając nawet referendum.
Co ciekawe, podobne publikacje pojawiły się w chińskich mediach w kontekście Chin, przejmujących stopniowo terytoria rosyjskiej Syberii.


