W stolicy Rosji oraz innych dużych miastach coraz częściej dochodzi do poważnych zakłóceń w dostępie do internetu. Z tego powodu mieszkańcy Moskwy masowo sięgają po krótkofalówki, pagery i papierowe mapy. Skąd problemy z łącznością i dostępem do internetu? Wszystko wskazuje na to, że Kreml testuje nowy system kontroli oparty na tzw. białej liście zatwierdzonych stron. Eksperci ostrzegają, że Rosja zmierza w stronę cyfrowej izolacji, a skutki blackoutów odczuwają zarówno zwykli obywatele, jak i gospodarka.

  • W Moskwie, Petersburgu i innych dużych miastach w Rosji odnotowano poważne zakłócenia w dostępie do internetu i sieci komórkowych.
  • Kreml oficjalnie tłumaczy blackouty względami bezpieczeństwa, nie podając szczegółów.
  • Rosjanie masowo kupują krótkofalówki, pagery i papierowe mapy.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Od około tygodnia mieszkańcy Moskwy, Petersburga i innych rosyjskich miast zmagają się z poważnymi problemami w dostępie do internetu oraz sieci komórkowych - informuje "The Guardian". Wielu użytkowników nie może korzystać z aplikacji mobilnych, przeglądać stron internetowych, a nawet wykonywać połączeń telefonicznych. Sytuacja jest szczególnie dotkliwa w centrum Moskwy, gdzie skupia się życie polityczne i gospodarcze kraju.

Oficjalne wyjaśnienia i nieoficjalne podejrzenia

Kreml tłumaczy wprowadzone ograniczenia względami bezpieczeństwa, nie podając jednak żadnych szczegółów dotyczących przyczyn blackoutów. Władze dodają, że przerwy w dostępie do sieci będą utrzymywane "tak długo, jak będą potrzebne".

Tymczasem aktywiści praw człowieka i eksperci ds. internetu podejrzewają, że Rosja testuje nowy system kontroli sieci oparty o tzw. białą listę. Specjaliści wskazują, że kontrola ta polegać ma na umożliwieniu obywatelom na dostęp jedynie do wybranych, zatwierdzonych przez władze stron internetowych oraz do niezbędnych usług online, takich jak sklepy, apteki czy platformy dostawcze. Urzędnicy w Moskwie wcześniej zapowiadali, że "biała lista" dostępnych stron będzie obejmować "wszystkie zasoby niezbędne do życia".

Straty dla gospodarki

Zakłócenia w dostępie do internetu uderzają nie tylko w życie codzienne mieszkańców, ale także w rosyjską gospodarkę. Firmy kurierskie, aplikacje przewozowe oraz sklepy internetowe notują poważne straty. Według szacunków dziennika "Kommersant" blackout internetu w Moskwie kosztuje lokalną gospodarkę nawet 1 miliard rubli dziennie, czyli ponad 12 milionów dolarów.

Problemy z dostępem do sieci dotknęły także rosyjski parlament. W czwartek posłowie Dumy Państwowej skarżyli się na awarię sieci mobilnych i Wi-Fi w budynku, co uniemożliwiło im komunikację ze światem zewnętrznym i dostęp do informacji online.

Powrót do starych rozwiązań

W obliczu cyfrowego blackoutu mieszkańcy Moskwy i innych miast masowo sięgają po starsze formy komunikacji. Według danych platformy e-commerce Wildberries oraz Russ, cytowanych przez rosyjskie media, sprzedaż krótkofalówek wzrosła o 27 proc., a pagerów - aż o 73 proc. Trzykrotnie wzrosło także zainteresowanie papierowymi mapami Moskwy.

Problemy z dostępem do internetu w Rosji stały się powszechne od czasu pełnoskalowej inwazji na Ukrainę. W 2025 roku kraj ten zajął pierwsze miejsce na świecie pod względem zakłóceń internetowych, według szacunków grupy badawczej Top10VPN.

Władze tłumaczą to koniecznością przeciwdziałania zagrożeniom, m.in. atakom dronów, jednak eksperci podkreślają, że takie środki są mało skuteczne i służą przede wszystkim kontroli społeczeństwa.

Blokady aplikacji i nowe narzędzia kontroli

W ostatnich miesiącach władze zablokowały już dostęp do WhatsAppa, Facebooka i YouTube’a, a coraz głośniej mówi się o możliwym ograniczeniu działania popularnego Telegrama. Rosyjscy parlamentarzyści zapowiadają także wprowadzenie ograniczeń dla VPN-ów, co może całkowicie odciąć obywateli od niezależnych źródeł informacji.

Jednocześnie władze zachęcają Rosjan do korzystania z państwowej aplikacji Max, wzorowanej na chińskim WeChat. Aplikacja ta ma integrować różne usługi i komunikatory, jednak powszechnie uważa się, że jest ona pod pełną kontrolą rosyjskich służb bezpieczeństwa.