11 marca 2011 roku, godzina 14:46 - w północno-wschodnie wybrzeże Japonii uderza potężny żywioł. Trzęsienie ziemi o magnitudzie 9 - jedno z najsilniejszych w historii - przesuwa oś Ziemi i wywołuje falę tsunami, która zmiata z powierzchni ziemi całe miasta i wsie. W ciągu kilku dramatycznych chwil Japonia staje się areną wydarzeń, które przejdą do historii jako „sotei-gai” - katastrofa wykraczająca poza wszelkie przewidywania. Mimo upływu 15 lat bilans ofiar wciąż nie jest zamknięty, a skutki tragedii odczuwalne są w każdej części regionu Tohoku.

  • W marcu 2011 roku Japonia doświadczyła tragicznego trzęsienia ziemi i tsunami, które nawiedziły region Tohoku, powodując ogromne zniszczenia i śmierć tysięcy osób.
  • Kryzys pogłębiła awaria elektrowni jądrowej Fukushima Daiichi - tsunami zalało systemy awaryjne.
  • Do dziś bilans ofiar nie został zamknięty.
  • Elektrownia Fukushima Daiichi wciąż stanowi poważne wyzwanie - w reaktorach zalega około 880 ton stopionego paliwa.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

To było najdłuższe sześć minut w historii współczesnej Japonii. Wstrząsy, które zatrzęsły regionem Tohoku, były tylko preludium do prawdziwego dramatu.

Kilkadziesiąt minut później w wybrzeże uderzyły fale tsunami, osiągające na otwartym morzu ponad 10 metrów wysokości, a w wąskich zatokach spiętrzające się nawet do 40 metrów.

Woda wdarła się 10 kilometrów w głąb lądu, porywając ze sobą domy, samochody i ludzi. Prefektury Iwate, Miyagi i Fukushima zamieniły się w morze gruzów i ruin.

Jednak nie tylko siła natury okazała się bezlitosna. Pierwsza fala tsunami nie zdołała sforsować zabezpieczeń elektrowni jądrowej Fukushima Daiichi, ale kolejne fale przypieczętowały jej los.

Woda przelała się przez wały ochronne, zalewając generatory awaryjne i rozdzielnie elektryczne. Bez zasilania i chłodzenia rozpoczęła się agonia reaktorów nr 1, 2 i 3. Doszło do stopienia ich rdzeni i emisji substancji promieniotwórczych. W ciągu kilku godzin świat dowiedział się o największej katastrofie nuklearnej od czasów Czarnobyla.

Bilans ofiar - liczby, które wciąż rosną

Po upływie 15 lat bilans ofiar wciąż nie jest zamknięty.

Według danych Narodowej Agencji Policyjnej (NPA) życie straciło ponad 15,9 tysiąca osób - większość z nich utonęła w falach tsunami. Do tej liczby dochodzi ponad 3,7 tysiąca zgonów pośrednich, tzw. shinsai kanrenshi - to osoby, które zmarły w wyniku chorób, wycieńczenia podczas wieloletniej ewakuacji, a także samobójstw spowodowanych utratą dorobku całego życia.

Najbardziej bolesna pozostaje liczba zaginionych. Według najnowszych danych, los 2519 osób wciąż pozostaje nieznany. Dla ich rodzin czas się zatrzymał. Policjanci i wolontariusze regularnie przeczesują plaże, szukając choćby fragmentu kości, by rodziny mogły przeprowadzić pochówek. W japońskiej tradycji buddyjskiej to fundamentalna kwestia - spokój ducha zmarłych i ich bliskich zależy od pochowania ciała.

Wyzwanie na dekady

Dziś region Tohoku to świat pełen kontrastów. Miasta, które zniknęły z powierzchni ziemi, zostały odbudowane. Wzdłuż wybrzeża wzniesiono gigantyczne betonowe wały przeciwpowodziowe, które na zawsze odcięły widok na morze. Nowoczesna infrastruktura, nowe domy, nowe drogi - to wszystko miało przywrócić życie do zniszczonych miejscowości.

Jednak w wielu z nich panuje pustka. Do miast takich jak Futaba czy Namie wracają głównie osoby starsze. Młodzi ułożyli sobie życie gdzie indziej. Strach przed "niewidzialnym wrogiem" - promieniowaniem - wciąż jest silny.

Największym wyzwaniem pozostaje jednak sama elektrownia Fukushima Daiichi. Z zewnątrz teren wygląda na uporządkowany. Trwa proces uwalniania do oceanu oczyszczonej wody z systemów chłodzenia, a pracownicy poruszają się swobodnie po terenie siłowni. Jednak we wnętrzu reaktorów wciąż zalega około 880 ton stopionego paliwa jądrowego zmieszanego z gruzem.

Operator siłowni, firma TEPCO, przyznaje, że technologia pozwalająca na bezpieczne usunięcie tego materiału wciąż jest w fazie testów. Dotychczas wydobyto niespełna 1 gram radioaktywnych odpadów. Promieniowanie wewnątrz reaktorów jest tak silne, że niszczy elektronikę nawet najbardziej zaawansowanych robotów. Wnętrze bloków pozostaje jedną z najbardziej niedostępnych stref na Ziemi.

Kolejna rocznica tragedii w Fukushimie to nie tylko moment zadumy i wspomnień. To także przypomnienie o wyzwaniach, z którymi Japonia będzie musiała mierzyć się przez kolejne dekady. Odbudowa zniszczonych miast, walka z radioaktywnymi odpadami, pomoc dla rodzin zaginionych - to wszystko wciąż trwa. Dla wielu mieszkańców regionu Tohoku czas zatrzymał się 11 marca 2011 roku.