Freedom Ship - wizjonerski projekt, który narodził się w latach 90., dziś wraca do gry z nową siłą i nowymi możliwościami technologicznymi. To nie jest kolejny luksusowy statek wycieczkowy. To prawdziwe, samowystarczalne miasto, które nigdy nie cumuje w porcie, a jego mieszkańcy mogą podróżować dookoła świata, nie opuszczając swojego domu.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Freedom Ship ma być konstrukcją, jakiej jeszcze nie widziano. Mierzący ponad 1,5 kilometra długości kolos ma pomieścić aż 80 tysięcy osób - to dziesięciokrotnie więcej niż największe obecnie pływające statki, takie jak słynny Icon of the Seas od Royal Caribbean. Na pokładzie znajdzie się miejsce dla 50 tysięcy stałych mieszkańców, 10 tysięcy turystów oraz 20 tysięcy członków załogi.
Projektanci Freedom Ship nie mają wątpliwości - ich dzieło ma być czymś więcej niż tylko środkiem transportu. To pełnoprawne miasto, w którym życie toczy się jak na lądzie. Na pokładzie znajdziemy szkoły, uczelnie, sklepy, banki, restauracje, a nawet nocne kluby. Dla miłośników sportu przewidziano stadion na 15 tysięcy widzów, aquapark, parki, centrum kongresowe, salę koncertową i dwa muzea. Ogromna, dwupoziomowa hala gastronomiczna zadowoli nawet najbardziej wybrednych smakoszy, a futurystyczny system tramwajowy pozwoli szybko przemieszczać się między dzielnicami statku.
Freedom Ship ma być napędzany energią jądrową, co pozwoli mu na nieprzerwaną podróż dookoła świata. Według założeń, statek będzie krążył po oceanach, omijając porty, do których i tak nie mógłby zawinąć ze względu na swoje rozmiary. Dostęp na ląd zapewni flota promów oraz osiem lądowisk dla helikopterów. Co ciekawe, na pokładzie znajdzie się także ogromne akwarium, które pozwoli miłośnikom nurkowania odkrywać podwodny świat bez konieczności opuszczania statku.
Twórcy Freedom Ship podkreślają, że zależy im na stworzeniu przestrzeni przyjaznej mieszkańcom. Chcieliśmy, by statek nie był monolitycznym blokiem, ale miejscem, w którym ludzie czują się komfortowo. Dlatego zadbaliśmy o miękkie linie, otwarte przestrzenie i dużo zieleni - mówi Roger Gooch, CEO Freedom Cruise Line. Zielone alejki, parki i przestrzenie do spacerów mają sprawić, że życie na statku będzie przypominać codzienność w nowoczesnym, dobrze zaprojektowanym mieście.
Koszt budowy Freedom Ship szacowany jest na ponad 16 miliardów dolarów. To ogromna suma, która wymaga zaangażowania inwestorów z całego świata. Jesteśmy przekonani, że uda nam się zrealizować ten projekt, ale kluczowe jest pozyskanie odpowiedniego kapitału - zaznacza Gooch. Wsparcie deklarują już partnerzy z Singapuru, a pierwsze prace mogą ruszyć w ciągu najbliższych lat. Co ciekawe, pierwsi mieszkańcy mogliby wprowadzić się na Freedom Ship jeszcze przed zakończeniem wszystkich prac budowlanych.


