Przez dziesięciolecia była ściśle tajnym, niedostępnym dla cywilów punktem na mapie Bałtyku. Dziś to niszczejąca betonowa ruina, która właśnie... znalazła nowego właściciela. Sztuczna wyspa z czasów NRD, potocznie nazywana "Ostervilm", została sprzedana na aukcji. Nowy inwestor zapłacił niewiele i ma wobec tego miejsca niezwykle śmiałe plany. Czy dawny militarny relikt zyska drugie życie i przyciągnie tłumy?
- Na Bałtyku w Zatoce Greifswaldzkiej stoi opuszczona stacja NRD "Ostervilm" - betonowa platforma na 600 palach, niegdyś chroniąca statki przed minami.
- Obiekt z lat 50. jest w ruinie, pokryty rdzą, glonami i śladami działalności ptaków, z uszkodzonymi konstrukcjami i brakującymi oknami.
- Austriacka firma kupiła platformę za 60 000 euro i planuje przekształcenie jej w miejsce na śluby, wydarzenia kulturalne i artystyczne.
- Więcej najnowszych i najważniejszych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl
W Zatoce Greifswaldzkiej, na południowy wschód od Rugii, znajduje się jedna z najbardziej niezwykłych nieruchomości w Niemczech - dawna stacja NRD, potocznie nazywana "Ostervilm". Ta sztuczna wyspa, zbudowana w latach 50. XX wieku na 600 palach wbitych w dno morskie, przez dekady była miejscem niedostępnym dla postronnych. Podczas licytacji młotek aukcyjny opadł przy kwocie 60 000 euro, a nowym właścicielem została austriacka firma, specjalizująca się w modułowych domach prefabrykowanych.
Obiekt powstał w 1954 roku z myślą o ochronie statków marynarki NRD przed minami magnetycznymi. Na platformie stały spartańskie, ale funkcjonalne budynki mieszkalne i maszynownia, a obsługę stanowiła niewielka załoga marynarzy.
Po upadku muru berlińskiego i likwidacji Narodowej Armii Ludowej obiekt popadł w zapomnienie. Dziś na platformie - o powierzchni użytkowej 250 metrów kwadratowych - widać głównie rdzę, pęknięcia, pozostałości budynków, a także ślady działalności ptaków i natury. Metalowe elementy niszczeją, na ścianach pojawiły się glony, a cała konstrukcja ulega powolnej erozji.
Nowy właściciel nie zamierza pozostawić wyspy w dotychczasowym stanie. Wśród pomysłów pojawiają się m.in. organizacja ślubów na platformie, stworzenie przestrzeni kulturowych oraz miejsc na wydarzenia artystyczne. To nie pierwsza próba zagospodarowania wyspy - wcześniejsze projekty przekształcenia jej w ośrodek wypoczynkowy czy galerię artystyczną nie powiodły się z powodu ogromnych kosztów, problemów logistycznych i barier formalnych.
Całkowita powierzchnia platformy wynosi około 710 metrów kwadratowych, z czego 250 jest użytkowe. Wyspa nie jest działką w tradycyjnym rozumieniu - nabywca uzyskuje prawo do korzystania z platformy, a nie do samego gruntu.
Dostęp na wyspę możliwy jest wyłącznie łodzią, a jej obecny stan wymaga poważnych nakładów remontowych. Brakuje okien, metalowe elementy wymagają wymiany, a struktura betonowa i drewniana jest w wielu miejscach uszkodzona. Dodatkową atrakcją jest ceramiczna rzeźba autorstwa Gerharda Benza, ważąca 1,3 tony, która jednak nie jest automatycznie częścią nieruchomości.
Jak potoczą się losy betonowej platformy na Bałtyku? Czy stanie się ona miejscem kulturowych wydarzeń, ślubów i spotkań artystycznych, czy pozostanie tajemniczą ruiną, którą upodobały sobie ptaki i natura? Czas pokaże.


