Kolejna próba uratowania humbaka, który utknął na mieliźnie u wybrzeży Bałtyku, zostanie podjęta z prywatnej inicjatywy. Wieloryb w czwartek ma zostać uniesiony za pomocą poduszek powietrznych, a następnie przetransportowany w bezpieczniejsze miejsce. Akcja spotkała się jednak z krytyką części ekspertów.

  • Chory humbak wciąż leży na mieliźnie. Jest w złym stanie.
  • W czwartek ma odbyć się kolejna próba uratowania zwierzęcia, z użyciem m.in. poduszek powietrznych.
  • Zaplanowana akcja spotkała się z krytyką części ekspertów.
  • Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.

Humbak przetrwał kolejną noc

Chory humbak, który od marca leży na mieliźnie na Bałtyku u wybrzeży Niemiec, utknął w pobliżu Wismaru na północy kraju. Jak poinformował minister środowiska Meklemburgii-Pomorza Przedniego Till Backhaus, ssak oddycha stosunkowo regularnie co dwie do pięciu minut, ale jest "bardzo chory".

Zaplanowana na czwartek kolejna akcja ratunkowa nie zostanie przeprowadzona przez służby, które zrezygnowały z dalszych działań, lecz z prywatnej inicjatywy. Zostaną w niej wykorzystane m.in. poduszki powietrzne i pontony. Współorganizują ją współzałożyciel sieci MediaMarkt Walter Gunz oraz przedsiębiorczyni Karin Walter-Mommert, związana ze środowiskiem sportów jeździeckich.

Plan zakłada umieszczenie pod zwierzęciem poduszek powietrznych i delikatne uniesienie go po uprzednim wypłukaniu mułu spod ciała. Następnie humbak ma zostać ułożony na plandece rozpiętej między dwoma pontonami i przetransportowany w bezpieczniejsze miejsce.

Akcja spotkała się z krytyką

Prywatna akcja, zatwierdzona przez regionalne ministerstwo środowiska, spotkała się jednak z krytyką części ekspertów. Według ekspertyz Niemieckiego Muzeum Morskiego w Stralsundzie oraz Instytutu Badań Przyrody Lądowej i Wodnej (ITAW) szanse na przeżycie humbaka są bardzo niewielkie, a planowana akcja ratunkowa wiąże się z wysokim ryzykiem obrażeń.

Kolejnej próbie ratowania zwierzęcia sprzeciwiła się organizacja Greenpeace, która zapowiedziała, że nie weźmie udziału w akcji. Argumentuje, że humbak jest chory i bardzo osłabiony. Krytyczne głosy dominują także w kanałach społecznościowych niemieckich mediów, choć opinie internautów pozostają podzielone.

Jak jednak przekonywał współorganizator operacji, "bez tej akcji wieloryb i tak umrze". Jeśli się czegoś próbuje, przynajmniej istnieje szansa, że uda się go uratować - powiedział Gunz w rozmowie z agencją dpa.

Po uwolnieniu, Humbak ponownie osiadł na mieliźnie

Losy humbaka, któremu nadano imię Timmy, śledzi opinia publiczna w całych Niemczech. Zwierzę zauważono w nocy z 22 na 23 marca u wybrzeży Timmendorfer Strand, gdzie utknęło na mieliźnie. 26 marca, m.in. dzięki wykopanemu przy użyciu koparek kanałowi, udało mu się uwolnić i ponownie wypłynąć na wody Bałtyku. Później jednak Timmy znów osiadł na mieliźnie w zatoce przy wyspie Poel na północ od Wismaru.

W Morzu Bałtyckim coraz częściej obserwuje się wieloryby, w tym humbaki. Eksperci podkreślają, że Bałtyk nie jest dla humbaków odpowiednim środowiskiem ze względu na płytkie wody, niskie zasolenie i ograniczoną bazę pokarmową. Zagrożeniem pozostaje też działalność człowieka.