Ekipy poszukiwawcze odnalazły ciała dwóch mężczyzn, podróżujących Airbusem A330, który w poniedziałek zaginął nad Atlantykiem - poinformował rzecznik brazylijskich sił powietrznych pułkownik Jorge Amaral. Natrafiono także na szczątki maszyny. Samolot linii Air France z 228 osobami na pokładzie zniknął z ekranów radarów w trakcie lotu z Rio de Janeiro do Paryża.

Tuż przed zniknięciem z radarów Airbus linii Air France wysłał 24 informacje. Ogłosił to dzisiaj szef ekipy prowadzącej dochodzenie w tej sprawie. Samolot z 228 osobami na pokładzie zaginął w poniedziałek nad Oceanem Atlantyckim. Leciał z Rio de Janeiro do Paryża. Po katastrofie producent... czytaj więcej

Dziś rano o godzinie 8.14 (13.14 czasu polskiego) otrzymaliśmy potwierdzenie, że z wody wyłowiono szczątki samolotu i ciała osób z lotu 447 linii Air France - oświadczył w sobotę Amaral. Wśród odnalezionych szczątków samolotu znajdował się fotel z numerem seryjnym zgodnym z numerem zaginionego samolotu, plecak oraz walizka z biletem. Numer lotu na bilecie nie zgadza się jednak z numerem rejsu maszyny Air France, o czym poinformował rzecznik brazylijskich sił powietrznych.

Ciała i szczątki samolotu, znalezione w pobliżu miejsca, w którym prawdopodobnie rozbił się Airbus A330, zostały zabrane na należący do Brazylii archipelag Fernando de Noronha. Tam zwłoki mają zostać zidentyfikowane. Już wcześniej francuskie i brazylijskie władze pobrały próbki DNA od rodzin osób, które podróżowały feralnym lotem.

Miejsce katastrofy znajduje się prawdopodobnie około 1200 kilometrów na północny wschód od brazylijskiego wybrzeża.

Wcześniej szef francuskiej instytucji prowadzącej dochodzenie Paul-Louis Arslanian poinformował, że automatyczne sygnały, wysłane przez samolot w ostatnich minutach lotu, wskazują, iż jego autopilot był wyłączony. Nie wiadomo jednak, czy autopilot został wyłączony przez pilotów, czy przestał działać ponieważ otrzymał sprzeczne dane dotyczące prędkości lotu.

Producent samolotu firma Airbus twierdzi, że dochodzenie w sprawie katastrofy wykazało, iż przyrządy pokładowe podawały sprzeczne informacje, kiedy samolot wleciał w strefę silnej burzy.

Agencja prowadząca dochodzenie poinformowała natomiast, że linie Air France nie wymieniły w samolocie przyrządów do pomiaru prędkości, pomimo zaleceń producenta.

Arslanian poinformował, że obecnie analizowane są 24 wiadomości, wysłane automatycznie przez samolot w ciągu ostatnich minut lotu. Dodał, że w poszukiwaniu szczątków samolotu przeczesywana jest strefa o powierzchni kilkuset kilometrów kwadratowych. Obecnie kluczowe jest odnalezienie tzw. czarnych skrzynek, zawierających informacje dotyczące lotu i nagrania z kabiny pilotów.

Osoby prowadzące poszukiwania próbowały określić położenie szczątków na podstawie wysokości i prędkości samolotu w momencie otrzymania ostatniej automatycznej wiadomości. Szczątki samolotu mogły jednak zostać rozrzucone przez prądy morskie.

Władze francuskie wysłały w rejon katastrofy atomową łódź podwodną wyposażoną w sonary, która ma się tam zjawić w przyszłym tygodniu. Do poszukiwań użyte zostaną również urządzenia akustyczne, dostarczone przez Stany Zjednoczone. W kierunku miejsca katastrofy płynie także francuski statek poszukiwawczy, na którego pokładzie znajduje się łódź podwodna "Nautile" oraz bezzałogowa łódź "Victor 6000". Obie mogą zejść na głębokość 6 tysięcy metrów.

Airbus A330, lecący z Rio de Janeiro do Paryża, w nocy z niedzieli na poniedziałek zniknął z radarów po czterech godzinach od startu. Na jego pokładzie znajdowało się 228 osób.