Choć w ostatnim czasie Norwegia notowała rekordowe zyski za eksport surowców energetycznych, to kraj nie jest w stanie zagwarantować stabilności dostaw na rynek wewnętrzny. Jak się okazuje, strategiczne rezerwy paliw wystarczą Norwegom zaledwie na 20 dni. Premier Jonas Gahr Stoere nie wyklucza wprowadzenia powszechnej pracy zdalnej, by ograniczyć zużycie paliw i uniknąć kryzysu.

  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Zapasy Norwegii są ponad czterokrotnie mniejsze niż w sąsiedniej Szwecji czy Finlandii, które dysponują rezerwami na 90 dni.

W rozmowie z dziennikiem "Aftenposten" premier Stoere nie ukrywał, że dotychczasowa strategia bezpieczeństwa była oparta na błędnych przesłankach.

Jako kraj wydobywający surowce polegaliśmy na ciągłości produkcji i bliskości własnych rafinerii. W czasach stabilizacji uznawano to za wystarczające zabezpieczenie, co pozwoliło na utrzymywanie niskich stanów magazynowych - tłumaczył szef rządu. Dziś jednak, wobec globalnych napięć i nieprzewidywalności rynku, takie podejście okazuje się niewystarczające.

W obliczu zagrożenia premier Stoere rozważa wprowadzenie powszechnej pracy zdalnej. Celem jest ograniczenie mobilności obywateli i zmniejszenie popytu na paliwa transportowe. To rozwiązanie, które jeszcze niedawno wydawało się domeną czasów pandemii, dziś może stać się kluczowym elementem strategii bezpieczeństwa energetycznego Norwegii.

Ironia losu - rekordowe zyski, minimalne zabezpieczenie

Sytuacja Norwegii jest tym bardziej zaskakująca, że kraj właśnie odnotował historyczny rekord przychodów z eksportu ropy i gazu. W marcu 2026 roku Norwegia sprzedała 56,6 mln baryłek ropy za 4,9 mld euro, a wpływy z gazu wyniosły 5,9 mld euro.

Norwegia jest kluczowym dostawcą surowców energetycznych dla Europy - odpowiada m.in. za jedną trzecią dostaw gazu do Polski. Tymczasem, jak podkreślają komentatorzy dzienników "Aftenposten" i "VG", kraj nie jest w stanie zagwarantować stabilności dostaw na własnym rynku.

Obecny kryzys unaocznił słabości norweskiego systemu. Blokada cieśniny Ormuz i gwałtowny wzrost cen ropy po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie obnażyły brak odpowiedniej infrastruktury do magazynowania gotowych paliw w Norwegii. Kraj, który do tej pory mógł pochwalić się stabilnością i bezpieczeństwem, dziś musi szukać nowych rozwiązań, by nie dopuścić do paraliżu wewnętrznego rynku.