Policja zastrzeliła w niedzielę po południu tygrysa, który zbiegł z prywatnego wybiegu niedaleko Lipska na wschodzie Niemiec. Zwierzę raniło jedną osobę. Jego właścicielką była Carmen Zander, znana jako "Królowa Tygrysów", której działalność w Niemczech budzi kontrowersje.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.

Zwierzę było trzymane na prywatnej posesji w jednej z miejscowości pod Lipskiem.

Według "Bilda", tygrys zranił jednego z asystentów Carmen Zander. Policja twierdzi, że mężczyzna odniósł lekkie obrażenia, jednak według niemieckiego dziennika pozostanie on w szpitalu. 

Tygrys następnie uciekł ze swojego wybiegu i pobiegł w kierunku pobliskich terenów zielonych. Nie wiadomo, jak zdołał uciec.

W akcję poszukiwania zwierzęcia zaangażowano dziesiątki policjantów. Według "Bilda" tygrys uciekał przez około 300 metrów. Dorosły samiec został zabity kilkoma strzałami z broni długiej.

Żadnemu innemu tygrysowi z grupy Zander nie udało się uciec. Nie ma już żadnego zagrożenia dla społeczeństwa - zapewniła rzeczniczka policji.

Kontrowersyjna "Królowa Tygrysów"

"Królowa Tygrysów" Carmen Zander budzi w Niemczech kontrowersje. Jest właścicielką około 10 tygrysów, trzyma je, jak podaje "Bild", w ciasnych warunkach na terenie parku przemysłowego.

Zander jako treserka zwierząt była kiedyś sławna w cyrkach w całej Europie. Występy z dzikimi zwierzętami są jednak stopniowo rugowane z cyrków - w ten sposób Zander straciła źródło swoich dochodów. 

Od 2022 roku Zander ma zakaz komercyjnego wystawiania swoich zwierząt. Ponieważ nie występuje już w cyrku, władze domagają się dla jej tygrysów lepszych warunków życia - takich samych jak w ogrodach zoologicznych czy parkach dzikiej przyrody. Zander nie jest w stanie zapewnić takich warunków. Dla zaledwie pięciu tygrysów potrzeba 500 metrów kwadratowych - obecna powierzchnia wybiegu, w którym Zander trzyma swoje zwierzęta, jest znacznie mniejsza.

Głośno było o procesie sądowym Zander. Treserka odpowiadała za naruszenie zakazu występów ze swoimi zwierzętami. Twierdziła, że zrobiła to z powodów finansowych, ponieważ musiała zebrać 4500 euro miesięcznie na jedzenie dla swoich podopiecznych.

Na początku 2025 roku urodziło się sześć tygrysiątek. Zander określiła to jako "wypadek". "To nie jest miłość do zwierząt, to wyzysk" - krytykowała jej postawę biolog Yvonne Würz z organizacji praw zwierząt PETA, cytowana przez "Bild".