Dubrownik, Rodos i Wenecja to już nie tylko turystyczne perły, ale miasta walczące o przetrwanie pod naporem milionów przyjezdnych. Raport portalu Holidu rzuca światło na problem nadmiernej turystyki w Europie. W niektórych miejscach na jednego stałego mieszkańca przypada blisko trzydziestu gości. Jak na tym tle prezentuje się Kraków i Warszawa i jakie kierunki zaczynają być coraz bardziej popularne w dobie tzw. "overtourismu".
- Najbardziej przeludnione miejsca turystyczne w Europie to Dubrownik, Rodos i Wenecja, gdzie na jednego mieszkańca przypada nawet ponad 20 turystów.
- W Polsce Kraków boryka się z tłumami na Rynku i Kazimierzu, co prowadzi do gentryfikacji, a Warszawa radzi sobie nieco lepiej pod względem turystyki.
- Eksperci radzą odwiedzać popularne miejsca poza sezonem lub wybierać mniej znane, spokojniejsze kierunki, by uniknąć tłumów i cieszyć się autentycznymi doświadczeniami.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Turystyka od lat napędza europejskie gospodarki, ale medal ten ma swoją ciemną stronę. Zjawisko overtourismu, czyli nadmiernej liczby odwiedzających, która negatywnie wpływa na życie mieszkańców i infrastrukturę, stało się jednym z największych wyzwań współczesnych metropolii. Serwis rezerwacyjny Holidu przygotował "Overtourism Index", analizując dane Euromonitor International dotyczące liczby przyjazdów w stosunku do populacji miast.
Wyniki są alarmujące.
Na szczycie niechlubnego zestawienia znalazł się chorwacki Dubrownik. W mieście tym na jednego stałego mieszkańca przypada aż 27,42 turystów. Perła Adriatyku, której popularność wystrzeliła m.in. dzięki serialowi "Gra o Tron", stała się w sezonie letnim niemal nieprzejezdna. Mury starego miasta, niegdyś służące obronie, dziś są tłem dla tysięcy selfie, co zmusza władze do wprowadzania coraz bardziej rygorystycznych limitów.
Drugie miejsce zajęła grecka wyspa Rodos (26,33 turystów na mieszkańca), a podium zamyka Wenecja (21,26). W przypadku Wenecji problem jest tak duży, że miasto zdecydowało się na wprowadzenie opłat za wstęp dla jednodniowych turystów, próbując ratować kruchą infrastrukturę kanałów przed całkowitym zadeptaniem.
1. Dubrownik Chorwacja 27,422
2. Rodos Grecja 26,333
3. Wenecja Włochy 21,264
4. Heraklion Grecja 18,435
5. Florencja Włochy 13,816
6. Reykjavik Islandia 12,107
7. Amsterdam Holandia 12,098
8. Lizbona Portugalia 11,149
9. Porto Portugalia 10,5510
10. Dublin Irlandia 9,07
Choć polskie miasta nie znajdują się w ścisłej czołówce, zjawisko overtourismu jestodczuwalne również u nas. Kraków zajął 24. miejsce w rankingu z wynikiem 2,74 turysty namieszkańca. Stolica Małopolski od lat boryka się z tłumami na Rynku Głównym i w dzielnicyKazimierz, co prowadzi do gentryfikacji centrum i odpływu stałych mieszkańców. Gentryfikacja to proces przekształcania zaniedbanych lub mniej zamożnych dzielnic miejskich w obszary atrakcyjne dla osób o wyższym statusie społecznym i materialnym. Zjawisko to wiąże się z napływem nowych mieszkańców, inwestycjami, wzrostem cen nieruchomości oraz zmianą charakteru społecznego i kulturowego danej okolicy.
Z kolei Warszawa uplasowała się na 34. pozycji z wynikiem 1,37. To pokazuje, że stolica Polski ma znacznie większą "pojemność" turystyczną i wciąż oferuje komfort zwiedzania bez poczucia przytłoczenia masową turystyką.
Eksperci sugerują, że kluczem do walki z overtourismem jest zmiana nawyków podróżniczych. Zamiast Dubrownika w szczycie sezonu, warto rozważyć podróż we wrześniu lub październiku, kiedy pogoda wciąż dopisuje, a tłumy są znacznie mniejsze. Innym rozwiązaniem jest szukanie "ukrytych pereł" - mniejszych miejscowości wsąsiedztwie wielkich kurortów, które oferują podobne walory estetyczne, ale gwarantują spokój i bardziej autentyczne doświadczenia.
W sezonie letnim 2025 roku popularność zyskały mniej znane kierunki, a branża turystyczna postawiła na bardziej zrównoważony rozwój i nowe rozwiązania, takie jak dynamiczne ceny czy limity odwiedzających.
Zmęczeni tłumami turyści coraz częściej wybierają mniej znane miejsca. Zamiast Paryża - Antwerpia lub Brugia, zamiast Barcelony - mniejsze miasta Katalonii. Rośnie też zainteresowanie Europą Wschodnią: Albania, Słowenia, Chorwacja czy Czarnogóra zanotowały rekordowe wzrosty rezerwacji na lato 2025 roku.
Wzrost liczby turystów po pandemii, połączony z modą na "instagramowe" podróże sprawiły, że wiele kultowych destynacji turystycznych zamieniły się w wakacyjne piekło. Infrastruktura lokalna często nie jest przygotowana do przyjęcia gigantycznych mas. Żeby urlop nie zmęczył nas bardziej niż reszta roku, należy dzisiaj podejmować świadome wybory i wykazać się odpowiedzialnym planowaniem wypoczynku.



