Parlament Europejski przegłosował dodatkowe "bezpieczniki" dla rolników, by lepiej chronić ich przed nadmiernym importem z państw Mercosuru. To zabezpieczenia mocniejsze niż te pierwotnie proponowane przez Komisję Europejską, jednak słabsze niż chcieli polscy eurodeputowani. Klauzule nie zawierają postulowanej m.in. przez Warszawę wzajemności. "Nie było to możliwe ze względów prawnych" - poinformowały dziennikarkę RMF FM Katarzynę Szymańską-Borginon źródła w PE.
- Europosłowie przegłosowali klauzule ochronne, które mają chronić rolników przed nadmiernym importem z państw Mercosuru.
- Głównym mankamentem zabezpieczeń jest brak wzajemności, o którą walczyła m.in. Warszawa. Szczegóły w poniższym artykule.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Gdyby nie było tych dodatkowych klauzul bezpieczeństwa, obowiązywałyby tylko te zapisane w umowie handlowej UE-Mercosur, które bardzo trudno byłoby uruchomić z korzyścią dla unijnych rolników, bo trzeba by było udowadniać "poważną szkodę", czyli np. bankructwo.
Dodatkowy "bezpiecznik" będzie teraz uruchamiany automatycznie, gdy import towarów wrażliwych z państw Mercosuru takich jak wołowina czy cukier wzrośnie o 5 proc. lub ich cena spadnie o 5 proc. (pierwotnie Komisja Europejska promowała 10 proc.). W takiej sytuacji KE ma nakładać cła.
Ponadto KE ma stale monitorować sytuację i składać co pół roku sprawozdania. "Bezpieczniki" będą uruchamiane na wniosek nawet jednego kraju. Jeszcze trzy miesiące temu nikt nie myślał, że taka ochrona będzie możliwa. Zacznie obowiązywać w razie tymczasowego stosowania umowy, jeżeli zdecyduje o niej KE - mówi eurodeputowany PSL Krzysztof Hetman.
Jednak głównym mankamentem tych klauzul jest brak wzajemności (tzw. klauzul lustrzanych), o którą walczyły Warszawa i Paryż oraz polscy eurodeputowani, czyli obowiązku stosowania przez państwa Mercosuru unijnych norm produkcji np. w przypadku pozostałości pestycydów czy dobrostanu zwierząt.
Jak wyjaśnił w rozmowie z RMF FM ekspert PE, wzajemność byłaby możliwa, ale... wymagałaby renegocjacji umowy z państwami Mercosuru, co odrzucono, bo żadna ze stron nie chciała na nowo otwierać umowy.
Chodzi o to, że Światowa Organizacja Handlu (WTO) zabrania różnicowania artykułów ze względu na metodę produkcji. Jeśli produkt końcowy jest bezpieczny dla zdrowia, WTO uznaje, że nie można go blokować tylko dlatego, że proces jego produkcji (np. stosowane nawozy) był inny niż w UE. Ponieważ nie udało się uzyskać "wzajemności", Francja wprowadziła jeszcze w grudniu 2025 r. jednostronny zakaz importu artykułów rolnych zawierających pozostałości pięciu pestycydów. Polska szykuje podobną ustawę.
Klauzule są zapisane w unijnym rozporządzeniu, a więc unijnym prawie, a nie w tekście umowy. Nie jest więc pewne, jak na ich uruchomienie zareagują państwa Mercosuru, czy nie będą ich kwestionować, dążąc do arbitrażu. Przed ich stosowaniem ostrzegał już minister spraw zagranicznych Paragwaju czy prezydent Argentyny, podkreślając, że stanowią ze strony UE protekcjonizm.


