KE nie będzie czekać z tymczasowym stosowaniem umowy z Mercosurem. "Jeśli chodzi o Mercosur, kwestia tymczasowego stosowania została poruszona dziś wieczorem przez kilku przywódców i istnieje wyraźny interes w tym, abyśmy zapewnili, że korzyści płynące z tej ważnej umowy zaczną obowiązywać jak najszybciej"- mówiła w czwartek Ursula von der Leyen.
- Komisja Europejska nie będzie czekać z tymczasowym stosowaniem umowy z Mercosurem.
- Najbardziej na szybkim wdrożeniu umowy zależy Niemcom.
- Dlaczego von der Leyen zdecydowała się na taki krok? Dowiesz się z tego artykułu.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
Szefowa KE Ursula von der Leyen nie powiedziała tego wprost, ale wiadomo, że najbardziej na szybkim tymczasowym stosowaniu umowy z Mercosurem zależy Niemcom.
Von der Leyen zapewniała, że Komisja Europejska nie podjęła jeszcze decyzji. Wyjaśniła jednak, że decyzja ta będzie potrzebna zgodnie z procedurami, gdy pierwszy z krajów Mercosuru ratyfikuje umowę. Będziemy więc gotowi, kiedy oni będą gotowi - zaznaczyła. To oznacza, że sprawa zajmie kilka miesięcy.
KE uważa, że ratyfikacja umowy przez pierwszy kraj zajmie jeden do dwóch miesięcy. Następnie procedury przewidują, że umowa wchodzi w życie dwa miesiące później, pierwszego dnia miesiąca.
Jak powiedział dziennikarce RMF FM wysoki rangą dyplomata, decyzja Ursuli von der Leyen o tymczasowym stosowaniu umowy bez czekania na orzeczenie TSUE i ostateczne głosowanie w PE może być dla von der Leyen "ryzykowna". Chodzi o to, że rozwścieczy eurodeputowanych, którzy uznają takie działanie za niedemokratyczne. W dodatku ich zdaniem będzie to złamanie niepisanej umowy między PE a KE, że KE czeka z tymczasowym stosowaniem umów na decyzję europarlamentu.
Wpływowy niemiecki eurodeputowany, szef komisji ds. handlu Bernd Lange, przypomniał ostatnio, że 4 kolejnych komisarzy UE potwierdzało tę zasadę. Pominięcie PE może oznaczać, że eurodeputowani mogą wystąpić z wnioskiem o kolejne wotum nieufności wobec von der Leyen. KE się tego jednak nie obawia, bo wszystkie ostatnie wnioski o wotum nieufności upadały i to coraz większą liczbą głosów.
W środę eurodeputowani zdecydowali w głosowaniu o skierowaniu umowy z Mercorsurem do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. TSUE ma orzec, czy umowa jest zgodna z unijnym prawem, a konkretnie, czy zgodny z prawem UE jest zastosowany przez KE podział umowy z Mercosurem na część handlową i polityczną w celu ominięcia ratyfikacji przez parlamenty narodowe. Oczekiwanie na wyrok TSUE może potrwać nawet dwa lata.
Jeżeli TSUE stwierdziłby, że umowa jest niezgodna z prawem, to nie mogłaby wejść w życie. Trzeba by było ją renegocjować lub zmienić unijne traktaty. Mówi o tym art. 218 art. 11 Traktatu UE: "Państwo Członkowskie, Parlament Europejski, Rada lub Komisja mogą uzyskać opinię Trybunału Sprawiedliwości w sprawie zgodności przewidywanej umowy z Traktatami. W przypadku negatywnej opinii Trybunału, przewidywana umowa nie może wejść w życie, chyba że nastąpi jej zmiana lub rewizja Traktatów".
Porozumienie z państwami Mercosuru: Argentyną, Brazylią, Paragwajem i Urugwajem, wprowadzi preferencje celne dla niektórych produktów rolnych, w tym wołowiny, drobiu, nabiału, cukru i etanolu. W zamian rynki tych państw otworzą się na towary przemysłowe UE, takie jak samochody, maszyny i leki.
Umowa została podpisana przez przedstawicieli obu stron w sobotę w stolicy Paragwaju, Asuncion.
Na początku stycznia większość państw członkowskich wyraziła zgodę na podpisanie porozumienia. Przeciwko były Polska, Francja, Austria, Irlandia i Węgry.


