W swym noworocznym wystąpieniu telewizyjnym przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un zaproponował Korei Południowej podjęcie - bez jakichkolwiek warunków wstępnych - dialogu w sprawie normalizacji stosunków dwustronnych.

Kim Dzong Un / newscom /PAP

Pjongjang będzie podejmował zdecydowane wysiłki na rzecz "prowadzenia rozmów i poprawy stosunków z Koreą Południową" - powiedział Kim w swym czwartym już orędziu noworocznym od czasu przejęcia władzy pod koniec 2011 roku.

Nie przedstawił jednak konkretnej oferty negocjacyjnej. Za priorytet uznał gospodarczą odbudowę borykającego się z międzynarodową izolacją i cywilizacyjnym zacofaniem państwa. Wszystkie wysiłki należy skierować na budowę gospodarczej potęgi - zadeklarował.

Jesteśmy gotowi podjąć bez warunków wstępnych rozmowy z każdym, kto chce pokoju i zjednoczenia (Korei) - powiedział Kim. Zażądał jednak równocześnie od Korei Południowej, by powstrzymała się od działań szkodzących "pojednawczej atmosferze".

Zwyczajowo ostrzegł też przed "bezlitosną świętą wojną", jaką Korea Północna broniłaby swej suwerenności przed agresorami i prowokatorami.

Choć około półgodzinne przemówienie nie było wolne od gróźb pod adresem Seulu, to południowokoreańscy komentatorzy ocenili ton Kima jako pojednawczy. Zarówno południowokoreańskie kręgi rządowe, jak i tamtejsza polityczna opozycja, zareagowały na orędzie powściągliwie.

(mpw)