Brytyjska telewizja BBC dotarła do hiszpańskiego biznesmena, który w ostatniej chwili zmienił plany podroży. Miał dziś lecieć niemieckim airbusem z Barcelony do Dusseldorfu, ale z powodów zawodowych poleciał tą samą maszyną wczoraj. Przed południem samolot niemieckich linii Germanwings rozbił się we francuskich Alpach. Na pokładzie było 150 osób. Nikt nie przeżył.

We francuskich Alpach rozbił się Airbus A320 lecący z Barcelony do Dusseldorfu. Na pokładzie było 150 osób: 144 pasażerów i sześciu członków załogi. Minister spraw wewnętrznych Francji potwierdził, że znaleziono już szczątki rozbitej maszyny. Premier Manuel Valls poinformował, że załoga... czytaj więcej

Byłem w szoku. Od razu zadzwoniłem do żony i do rodziców, żeby im o tym opowiedzieć - mówi hiszpański biznesmen David Cabanes. Dopiero potem dotarła do mnie świadomość ogromu tej tragedii. OK, jestem szczęściarzem - pomyślałem - bo zmieniłem plany i poleciałem dzień wcześniej, ale mam z tego powodu bardzo mieszanie uczucia - dodaje. 

Najnowsze fakty ws. katastrofy samolotu Germanwings możecie śledzić w naszej relacji na żywo.

Airbus A320 wystartował o godzinie 9.55 i niecałą godzinę później wysłał sygnał SOS. Rozbił się o godz. 11.20 na wysokości ok. 2 tys. m n.p.m., w miejscowości Meolans-Revel, przy popularnym kurorcie narciarskim Pra Loup. Samolot zniknął z radarów niedaleko miejscowości Barcelonnette.

Świadek wypadku, który jeździł na nartach w pobliżu miejsca katastrofy, powiedział we francuskiej telewizji, że słyszał "ogromny huk".

Jak wyjaśnił prezydent Francji Francois Hollande, maszyna rozbiła się w "wyjątkowo trudno dostępnym rejonie". Sekretarz stanu ds. transportu Alain Vidalies tłumaczył, że chodzi o "ośnieżone obszary, niedostępne" dla samochodów. Mogą tam dotrzeć śmigłowce. Zdaniem Vidaliesa w chwili katastrofy nie panowały tam "szczególnie złe warunki pogodowe". Rzecznik francuskiego MSW przewiduje, że operacja ratunkowa będzie bardzo czasochłonna i trudna.

Sekretarz stanu poinformował, że śmigłowce ratunkowe zlokalizowały już szczątki maszyny i "niektóre ciała" ofiar. 

Wśród osób na pokładzie byli Niemcy, Hiszpanie i Turcy. Polskie służby konsularne sprawdzają, czy na pokładzie samolotu nie było Polaków.
 
To pierwsza katastrofa we Francji od wypadku Concorde'a linii Air France, w którym w 2000 roku zginęło 113 osób. 

(mpw)