Skandal w Katyniu. Na terenie polskiego cmentarza wojennego ustawiono tablice z informacjami o jeńcach Armii Czerwonej , którzy zmarli w polskiej niewoli po wojnie 1920 roku. Wielokrotnie zawyżono ich liczbę ignorując ustalenia historyków. Za tą inicjatywą stoi Rosyjskie Towarzystwo Wojenno- Historyczne, na którego czele stoi minister kultury.

Skandal w Katyniu. Na terenie polskiego cmentarza wojennego ustawiono tablice z informacjami o jeńcach Armii Czerwonej , którzy zmarli w polskiej niewoli po wojnie 1920 roku. Wielokrotnie zawyżono ich liczbę ignorując ustalenia historyków. Za tą inicjatywą stoi Rosyjskie Towarzystwo Wojenno- Historyczne, na którego czele stoi minister kultury.
Tablice na cmentarzu w Katyniu /smoldaily.ru /smoldaily.ru

Tablice ustawione zostały przy wagonie kolejowym, jakimi wieziono na śmierć polskich oficerów. Ten wagon znajduje się przy wejściu na cmentarz polski i cmentarz zamordowanych obywateli radzieckich.

Na tablicach zamieszczono informacje o rzekomym losie jeńców radzieckich. Na jednej z nich napisano, że "w ciągu 20 miesięcy wojny w polskiej niewoli znalazło się 157 tysięcy żołnierzy Armii Czerwonej, 75 tysięcy z nich nie wróciło do ojczyzny". Zdaniem publicysty Siergieja Strygina - który uparcie twierdzi, że w Katyniu mordowali Niemcy - jeńcy bolszewiccy zostali zamęczeni przez Polaków.

Nie ma żadnych szans na ujawnienie archiwów NKWD i KGB. W Rosji odmówiono dostępu do archiwów organizacji "Komanda 29". Komunistyczne akta z lat 1917-1991, którymi zarządza teraz Federalna Służba Bezpieczeństwa, mają być tajne do 2044 roku. Dotyczy to także tajnych materiałów w sprawie... czytaj więcej

Informacje zamieszczone w Katyniu nie odpowiadają ustaleniom historyków, także tych rosyjskich. Polska strona we wspólnej pracy polskich i rosyjskich historyków oceniła liczbę jeńców, którzy zmarli w polskiej niewoli na kilkanaście tysięcy osób. Przyczyną śmierci były głownie choroby. Profesor Giennadij Matwiejew twierdzi, że jeńców mogło umrzeć nawet dwukrotnie więcej.

To co podano na tablicach w Katyniu to teza promowana przez zwolenników tzw. anty-Katynia, co ma zrównoważyć odpowiedzialność za rozstrzeliwanie polskich oficerów. Ta koncepcja pojawiła się już za czasów Michaiła Gorbaczowa, który próbował znaleźć "polską zbrodnię", którą można by odpowiedzieć na Katyń. Według Alekseja Pamiatnycha 3 listopada 1990 roku Michaił Gorbaczow rozkazał Akademii Nauk ZSRR, Prokuraturze ZSRR, Ministerstwu Obrony ZSRR i KGB do 1 kwietnia 1991 roku zebrać materiały dotyczące szkód strony radzieckiej. Inicjatywa ta bywa nazywana anty-Katyniem. Ten fakt potwierdza historyk Inessa Jażborowska. Wtedy pojawiły się zarzuty dotyczące śmierci sowieckich jeńców w polskich obozach.

Ta co zdarzyło się w Katyniu już ponad rok temu zapowiedział Władimir Medinski, szef resortu kultury. Medinski zasłynął słowami o polskich obozach koncentracyjnych dla jeńców bolszewickich. Plany zakładają, że w Katyniu powstanie centrum wystawowe o polsko-rosyjskich stosunkach w XX wieku. Otwarcie centrum zapowiedziano na grudzień tego roku. Budowa trwa. Według zapowiedzi Ministerstwa Kultury ma tam być przedstawiona rosyjska interpretacja historii.

(az)