Czy Europa jest gotowa na rewolucję w powietrzu? Program FCAS, czyli Future Combat Air System, od miesięcy wzbudza emocje i pytania o przyszłość europejskiego lotnictwa wojskowego. Prezydent Francji Emmanuel Macron stanowczo zaprzecza pogłoskom o upadku projektu. Co tak naprawdę dzieje się za kulisami najambitniejszego programu zbrojeniowego Starego Kontynentu? FCAS może zmienić nie tylko myślenie o myśliwcach, ale i o całej wojnie w powietrzu.
- Prezydent Macron i kanclerz Merz spotkali się na szczycie UE, aby omówić przyszłość programu FCAS, zaprzeczając plotkom o jego zastoju.
- FCAS to nie tylko nowy myśliwiec, ale zaawansowany system łączący samoloty, drony i cyfrową chmurę bojową, która ma zrewolucjonizować pole walki.
- Kluczowym elementem jest Combat Cloud - cyfrowa platforma integrująca różne systemy w czasie rzeczywistym.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Prezydent Francji Emmanuel Macron spotkał się z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem w kuluarach unijnego szczytu na Cyprze. Tematem rozmów była przyszłość programu FCAS - kluczowego projektu dla europejskiej obronności. W ostatnich tygodniach w mediach pojawiały się głosy, że projekt budowy francusko-niemieckiego myśliwca utknął w martwym punkcie. Macron jednak stanowczo zaprzeczył tym doniesieniom.
Odbyliśmy rano dobrą dyskusję i upoważniliśmy naszych ministrów obrony, by pracowali nad kilkoma kierunkami, różnymi tematami - nie po prostu nad samolotem przyszłości (czyli FCAS), ale różnymi mechanizmami współpracy między naszymi krajami - powiedział prezydent Francji.
Jak podkreślił, upoważnienie dotyczy najbliższych tygodni, a prace mają przyspieszyć. Idziemy naprzód - zapewnił Macron, dodając, że "Europa nigdy nie potrzebowała takiej jedności, większej niezależności i suwerenności".
Program FCAS od początku miał być czymś więcej niż tylko kolejnym myśliwcem. To wizja "systemu systemów", w której pilotowany samolot nowej generacji (NGWS - Next Generation Weapon System) współdziała z bezzałogowymi dronami (Remote Carriers), a wszystko to spina cyfrowa chmura bojowa - Combat Cloud. To właśnie ona ma być prawdziwym sercem przyszłego pola walki.
Europa musi budować sieciową chmurę bojową (Combat Cloud), nawet jeśli oznaczałoby to, że FCAS ostatecznie będzie działał na różnych samolotach - powiedział w rozmowie z Reutersem szef Airbus Defence and Space, Michael Schoellhorn.
Jeszcze do niedawna przewaga w powietrzu oznaczała przewagę aerodynamiczną, lepszy radar czy skuteczniejsze uzbrojenie. Dziś jednak, jak pokazuje koncepcja FCAS, kluczowa staje się zdolność do integracji i współpracy w czasie rzeczywistym. Myśliwiec przestaje być jedynym wojownikiem - staje się częścią większej sieci, w której liczy się nie tylko siła ognia, ale i szybkość wymiany informacji, odporność na zakłócenia oraz współpraca z dronami, sensorami i satelitami.
Combat Cloud to cyfrowy kręgosłup pola walki, który ma spinać wszystkie platformy w jedną całość - myśliwce, drony, sensory, systemy rozpoznania, efektory i stanowiska dowodzenia. FCAS wymaga bardzo szybkiej, bezpiecznej i globalnej komunikacji, również przez konstelacje satelitarne, aby zapewnić wysokie tempo wymiany danych, geonawigację i rekonfigurowalne pokrycie w czasie rzeczywistym. Chmura bojowa ma sprawić, że każdy element systemu będzie nie tylko widzieć swoje, ale też korzystać z wiedzy wszystkich pozostałych.
We wtorek francuska minister obrony Catherine Vautrin poinformowała, że mediatorzy mają czas do 28 kwietnia, aby przełamać impas w negocjacjach dotyczących FCAS. Wcześniej media niemieckie donosiły o fiasku dotychczasowych rozmów. Stawką jest nie tylko przyszłość jednego projektu, ale i zdolność Europy do samodzielnego budowania nowoczesnych systemów obronnych.
Schoellhorn podkreśla, że nawet jeśli nie uda się wypracować jednego wspólnego myśliwca, Europa powinna ratować najważniejszą część programu - sieciowy rdzeń całego systemu. To on może stać się przewagą, która zdecyduje o przyszłości europejskich sił powietrznych.
FCAS miałby zastąpić od 2040 r. używane przez Niemcy myśliwce Eurofighter i francuskie Rafale. Koszt projektu szacuje się na setki miliardów euro.
Projekt od lat napotyka na trudności z powodu sporów między koncernami: francuskim Dassault i niemieckim Airbusem, który reprezentuje też trzeciego partnera - hiszpańską Indrę. Konflikt dotyczy m.in. podziału prac i praw do wykorzystania innowacji technologicznych.


