Cieśnina Ormuz od lat uznawana jest za najważniejszy punkt tranzytowy ropy i gazu na świecie. Ostatnie wydarzenia związane z konfliktem amerykańsko-irańskim spowodowały jednak poważne zakłócenia w żegludze przez ten strategiczny szlak. W obliczu największego od dekad kryzysu energetycznego, państwa Bliskiego Wschodu oraz światowe rynki energii coraz uważniej przyglądają się alternatywnym trasom eksportu surowców, które pozwoliłyby ominąć cieśninę Ormuz. Jakie są możliwości i ograniczenia tych rozwiązań?
- Konflikt amerykańsko-irański poważnie zakłócił transport przez cieśninę Ormuz, kluczowy punkt dla światowego eksportu ropy i gazu.
- Istnieją alternatywne trasy eksportowe, takie jak rurociągi przez Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Irak i Iran, choć każda z nich ma swoje ograniczenia i zagrożenia.
- Projekty nowych tras są w fazie planowania, jednak napotykają na przeszkody techniczne, polityczne i finansowe.
- Więcej najważniejszych informacji na stronie głównej RMF24.pl.
Cieśnina Ormuz odgrywa kluczową rolę w światowym handlu ropą naftową i gazem ziemnym. Przed wybuchem konfliktu amerykańsko-irańskiego przez ten wąski przesmyk przepływało około 20 procent światowych dostaw tych surowców. Jednak po rozpoczęciu działań wojennych liczba tankowców korzystających z cieśniny drastycznie spadła - w ciągu ostatniej doby przepłynęły tamtędy zaledwie trzy jednostki. Międzynarodowa Agencja Energetyczna (IEA) określiła tę sytuację jako największe zakłócenie dostaw w historii, przewyższające nawet kryzysy naftowe lat 70. oraz ograniczenia dostaw rosyjskiego gazu po inwazji na Ukrainę.
Jedną z najważniejszych alternatyw jest saudyjski rurociąg East-West o długości 1200 km, który transportuje ropę z pól naftowych we wschodniej części kraju do portu Yanbu nad Morzem Czerwonym. Maksymalna przepustowość tej trasy to 7 milionów baryłek dziennie, choć realnie wykorzystywane jest około 4,5 miliona baryłek, w zależności od dostępności tankowców i infrastruktury portowej. Z Yanbu ropa może być wysyłana do Europy przez Kanał Sueski lub na południe, przez cieśninę Bab el-Mandeb, do Azji. Jednak szlak przez Bab el-Mandeb niesie ze sobą ryzyko ataków ze strony jemeńskich Huti, którzy już wcześniej atakowali tankowce podczas konfliktu w Strefie Gazy.
Zjednoczone Emiraty Arabskie dysponują rurociągiem ADCOP, biegnącym z pól naftowych Habshan do portu Fujairah nad Zatoką Omańską, poza cieśniną Ormuz. Rurociąg o długości 360 km ma przepustowość od 1,5 do 1,8 miliona baryłek dziennie. Jednak od początku wojny z Iranem port Fujairah był celem ataków dronów, co wpłynęło na bezpieczeństwo i regularność załadunków.
Irak korzysta z północnej trasy eksportowej prowadzącej z Kirkuku do tureckiego portu Ceyhan nad Morzem Śródziemnym. Rurociąg ten został ponownie uruchomiony po ponad dwóch latach przerwy, a obecnie przesyła około 170 tysięcy baryłek dziennie, z planami zwiększenia do 250 tysięcy. Irak rozważa także budowę rurociągu z Basry do omańskiego portu Duqm nad Zatoką Omańską, jednak projekt ten jest na wczesnym etapie koncepcyjnym i wymaga rozstrzygnięcia kwestii technicznych oraz politycznych.
Iran może częściowo uniezależnić się od cieśniny Ormuz dzięki terminalowi Jask, do którego prowadzi rurociąg Goreh-Jask o przepustowości miliona baryłek dziennie. Choć budowa terminalu nie została jeszcze całkowicie ukończona, w 2024 roku przeprowadzono pierwsze testowe załadunki. To rozwiązanie pozwala na eksport ropy bezpośrednio na wody Zatoki Omańskiej.
Wśród rozważanych projektów znajduje się także rurociąg z Basry do jordańskiego portu Akaba nad Morzem Czerwonym, który miałby przepustowość miliona baryłek dziennie. Pomysł ten pojawił się już w latach 80., a w 2022 roku uzyskał wstępną akceptację, jednak realizacja jest utrudniona przez wysokie koszty, kwestie bezpieczeństwa i złożoną sytuację polityczną w regionie.
Koncepcyjnie rozważana jest również budowa kanału omijającego cieśninę Ormuz, na wzór Kanału Sueskiego czy Panamskiego. Taka inwestycja wymagałaby jednak pokonania Hajarów - górskiego pasma w Omanie - i pochłonęłaby setki miliardów dolarów, co czyni ją obecnie nierealną.
Chociaż istnieją alternatywy dla eksportu ropy i gazu z Bliskiego Wschodu, każda z nich napotyka na poważne wyzwania. Ograniczona przepustowość, zagrożenia bezpieczeństwa, ataki zbrojne oraz wysokie koszty inwestycyjne sprawiają, że żadna z tras nie jest w stanie w pełni zastąpić cieśniny Ormuz. Sytuacja ta pokazuje, jak bardzo światowy rynek energii uzależniony jest od tego strategicznego punktu i jak trudne jest znalezienie skutecznych rozwiązań na wypadek długotrwałego kryzysu.
Obecny kryzys w cieśninie Ormuz może przyspieszyć prace nad rozwojem alternatywnych tras eksportowych oraz inwestycje w infrastrukturę energetyczną. Jednak ze względu na złożoność polityczną i techniczną regionu, proces ten będzie długotrwały i kosztowny. Światowe rynki energii muszą więc liczyć się z możliwością dalszych zakłóceń i niepewności w dostawach surowców z Bliskiego Wschodu.
źródło: independent.co.uk


