Dokładnie sto lat temu rozpoczęło się jednego z najbardziej tragicznych wydarzeń w historii świata. W masakrze w imperium otomańskim zginęło 1,5 miliona Ormian oraz setki tysięcy Greków i członków innych wspólnot chrześcijańskich. Ta zbrodnia w dalszym ciągu jest zadrą w sercu mieszkańców Armenii. W Erywaniu w 100. rocznicę ludobójstwa przywódcy z całego świata upamiętniają ofiary.

Wśród zebranych na uroczystościach w Erywaniu jest między innymi prezydent Francji Francois Hollande. Francja składa hołd ofiarom ludobójstwa Ormian i nigdy o nich nie zapomni - powiedział w krótkim przemówieniu polityk.

Prezydent Rosji Władimir Putin stwierdził natomiast podczas uroczystości, że "nie ma i nie może być usprawiedliwienia dla masowej eksterminacji ludzi".

Stanowisko Rosji było i jest konsekwentne: zawsze uważaliśmy, że nie ma i nie może być usprawiedliwienia dla masowego zabijania ludzi - oświadczył Putin.

100. rocznica ludobójstw Ormian

Wszędzie tam, gdzie żyją Ormianie dzień 24 kwietnia obchodzony jest jako Dzień Pamięci o Ofiarach Ludobójstwa. Jest to upamiętnienie wielkiej zbrodni, którą latach 1915–1917 rząd Turcji popełnił na swych ormiańskich obywatelach. W barbarzyński sposób zgładzono wówczas 1,5 mln osób. czytaj więcej



Wcześniej z kolei głos w sprawie masakry Ormian zabrał prezydent USA Barack Obama, który  wezwał do "pełnego i szczerego" uznania faktów o masakrze Ormian. Z kolei rzecznik Białego Domu powiedział, że "Stany Zjednoczone otwarcie przyznają, że w masakrze, jaka miała miejsce 100 lat temu zginęło 1,5 miliona Ormian". Rocznica to smutny dzień i smutne uczczenie pamięci ofiar - powiedział John Earnest. Światowe media odnotowały jednak, że ani z ust prezydenta Obamy, ani z ust rzecznika nie padło słowo "ludobójstwo". O stosowanie na określenie rzezi sprzed stu lat właśnie słowa "ludobójstwo" od wielu lat zabiegają Armeńczycy.

Współodpowiedzialne Cesarstwo Niemieckie

Pamięć ofiar uczcili również posłowie niemieckiej koalicji rządowej i opozycji. Przyznali podczas debaty w Bundestagu, że Cesarstwo Niemieckie było współodpowiedzialne i ponosi współwinę za zbrodnię popełnioną 100 lat temu przez imperium osmańskie.

W setną rocznicę rozpoczęcia wypędzenia i masakry Ormian mieszkających w imperium osmańskim chylimy czoło przed ofiarami i łączymy się w żałobie z ich bliskimi - powiedział Gernot Erler z SPD. Uznajemy niemiecką współodpowiedzialność za tamte wydarzenia, a współodpowiedzialność oznacza w tym przypadku także historyczną winę, do której się bezwarunkowo przyznajemy - dodał polityk. 

Erler przypomniał, że niemieccy dyplomaci informowali władze w Berlinie o "eksterminacji i unicestwieniu" chrześcijańskich Ormian, a niemieccy oficerowie w służbie tureckiej brali udział w masakrze. W związku z tym, że Turcja była sojusznikiem Niemiec, Berlin nie protestował przeciwko polityce "mającej cechy ludobójstwa", lecz "odwracał głowę i krył Turcję" - mówił Erler. 

Z kolei już wczoraj wieczorem prezydent Niemiec Joachim Gauck jako pierwszy oficjalny przedstawiciel niemieckiego państwa określił mianem ludobójstwa rzeź popełnioną na Ormianach przez Turków w czasie I wojny światowej. Los Ormian jest przykładem masowego unicestwienia, czystek etnicznych, wypędzeń, ba, nawet ludobójstwa, które w tak straszliwy sposób wywarły piętno na dwudziestym stuleciu - powiedział Gauck podczas nabożeństwa ekumenicznego w protestanckiej katedrze Deutscher Dom w Berlinie. 

1,5 miliona zabitych

Według historyków w latach 1915-1917 w dokonanych przez siły tureckie rzeziach i deportacjach ludności ormiańskiej życie straciło 1,5 mln ludzi. Natura i skala tej zbrodni, określanej powszechnie przez historyków jako pierwszy akt ludobójstwa w XX wieku, pozostaje niezmiennie tematem sporu, w którym strona turecka kwestionuje określenie "ludobójstwo". Turcja uznaje, że doszło do masowej śmierci ludzi, ale zaprzecza, by miała ona charakter ludobójstwa. Kwestionuje też liczbę ofiar podawaną przez stronę ormiańską. 

(md)