Szczątki drona wojskowego znaleziono w niedzielę na polu w rejonie uciańskim na wschodzie Litwy. Jest to najprawdopodobniej bezzałogowiec produkcji ukraińskiej - wskazuje Vilmantas Vitkauskas, szef litewskiego Narodowego Centrum Zarządzania Kryzysowego (NKVC). Do podobnego incydentu na Litwie doszło w marcu.

  •  Aktualne informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.

Bezzałogowiec spadł na pole we wsi Samane - 40 kilometrów od granicy z Łotwą i 55 kilometrów od Białorusi. Na miejscu pracują służby, a w związku z incydentem wprowadzono procedurę "Skydas", stosowaną zwykle w przypadku zagrożenia wybuchem.

Służby zostały poinformowane o zdarzeniu przez mieszkańców w niedzielę krótko po godz. 19 (18 czasu polskiego).

"Można przypuszczać, że jest to ukraiński dron"

Na podstawie wstępnych informacji, tego, co widzimy we wraku, i materiałów przekazanych przez kolegów, można przypuszczać, że jest to ukraiński dron - powiedział w niedzielę Vilmantas Vitkauskas dziennikarzom.

Szef NKVC zaznaczył, że nic nie wskazuje na to, by dron eksplodował. Na obecnym etapie nie można jeszcze ustalić, kiedy dokładnie maszyna przekroczyła litewską przestrzeń powietrzną ani kiedy się rozbiła.

Kijów nie skomentował jeszcze tej sprawy. 

Podobny incydent w marcu

Litewskie media przypomniały, że do podobnego incydentu doszło w marcu, gdy w rejonie orańskim, niedaleko granicy z Białorusią, spadł ukraiński dron wojskowy. Według władz litewskich maszyna miała być użyta do ataku na Rosję, lecz wskutek działania rosyjskich systemów walki radioelektronicznej zboczyła z kursu i wleciała na terytorium Litwy.

W niedzielę rano również armia Łotwy informowała, że dron wleciał w przestrzeń powietrzną tego kraju, a następnie ją opuścił.

Podobne incydenty są w ostatnich miesiącach coraz częściej odnotowywane w regionie Morza Bałtyckiego.